Wpisy archiwalne w miesiącu
Lipiec, 2016
| Dystans całkowity: | 1690.42 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 27:15 |
| Średnia prędkość: | 21.91 km/h |
| Suma podjazdów: | 8668 m |
| Liczba aktywności: | 31 |
| Średnio na aktywność: | 54.53 km i 9h 05m |
| Więcej statystyk | |
Praca
Poniedziałek, 11 lipca 2016 Kategoria do 50
| Km: | 29.52 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 124m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Weekend na Mazurach (3)
Niedziela, 10 lipca 2016 Kategoria do 100
Uczestnicy
| Km: | 84.19 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 411m | Sprzęt: Przełajówka | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Już wczoraj wieczorem dość mocno wiało, dziś od rana też wieje. Wstajemy dość wcześnie, by mieć pewność, że zdążymy na mój pociąg. Jak się później okazało, była to dobra decyzja. Po śniadaniu zwijamy namioty i po krótkim spacerze łąką, jesteśmy na szosie.
Początek dnia to nadal wspaniałe mazurskie krajobrazy, których nigdy nie mam dość. Nad jez. Dargin wspominamy Pierścień 1000 Jezior, który w zeszłym roku pojechaliśmy razem. W miejscu, w którym teraz sobie spokojnie siedzimy i spacerujemy był punkt kontrolny. Oj! :)) Nie było wtedy spokoju, lecz dzida. A dziś - pełen relaks :).

Do Kętrzyna jedziemy przez Gierłoż, mijając po drodze Wilczy Szaniec - wojenną kwaterę Hitlera. Droga przez Gierłoż to aż 4 km wstrząsającego bruku. Nie jedzie się po tym zbyt przyjemnie, żartuję nawet, że ten fragment powinien zostać jako odcinek specjalny włączony do P1000J ;). W Kętrzynie dłuższa przerwa na drugie śniadanie. Siadamy na ławeczce pod bazyliką św. Jerzego. Gadamy chwilę z sakwiarzem ze Szkocji, dla którego celem podróży jest Poznań i wizyta u znajomych, którzy w nim mieszkają.
Kawałek za Kętrzynem w rowerze Michała pojawia się problem z tylną przerzutką. Tym problemem okazuje się być naderwana linka. Trochę czasu schodzi na jej wymianę, bo jest poprowadzona w manetce jakoś mało intuicyjnie. Za Kętrzynem najmniej przyjemna część weekendu - długi, ok. 20 km, odcinek z przeszkadzającym dość silnym wiatrem. Mimo tego wiatru wyrabiamy się na pociąg z prawie godzinnym zapasem czasu. Szynobusem jedziemy razem do Olsztyna. Czekamy potem na moją przesiadkę. Dalej jadę już koleją sama, a Michał jedzie do Małkinii, skąd pociągiem wraca do domu.
Początek dnia to nadal wspaniałe mazurskie krajobrazy, których nigdy nie mam dość. Nad jez. Dargin wspominamy Pierścień 1000 Jezior, który w zeszłym roku pojechaliśmy razem. W miejscu, w którym teraz sobie spokojnie siedzimy i spacerujemy był punkt kontrolny. Oj! :)) Nie było wtedy spokoju, lecz dzida. A dziś - pełen relaks :).

Do Kętrzyna jedziemy przez Gierłoż, mijając po drodze Wilczy Szaniec - wojenną kwaterę Hitlera. Droga przez Gierłoż to aż 4 km wstrząsającego bruku. Nie jedzie się po tym zbyt przyjemnie, żartuję nawet, że ten fragment powinien zostać jako odcinek specjalny włączony do P1000J ;). W Kętrzynie dłuższa przerwa na drugie śniadanie. Siadamy na ławeczce pod bazyliką św. Jerzego. Gadamy chwilę z sakwiarzem ze Szkocji, dla którego celem podróży jest Poznań i wizyta u znajomych, którzy w nim mieszkają.
Kawałek za Kętrzynem w rowerze Michała pojawia się problem z tylną przerzutką. Tym problemem okazuje się być naderwana linka. Trochę czasu schodzi na jej wymianę, bo jest poprowadzona w manetce jakoś mało intuicyjnie. Za Kętrzynem najmniej przyjemna część weekendu - długi, ok. 20 km, odcinek z przeszkadzającym dość silnym wiatrem. Mimo tego wiatru wyrabiamy się na pociąg z prawie godzinnym zapasem czasu. Szynobusem jedziemy razem do Olsztyna. Czekamy potem na moją przesiadkę. Dalej jadę już koleją sama, a Michał jedzie do Małkinii, skąd pociągiem wraca do domu.
Mapa:
Weekend na Mazurach (2)
Sobota, 9 lipca 2016 Kategoria do 150
Uczestnicy
| Km: | 150.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 993m | Sprzęt: Przełajówka | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Gdy rano się budzimy, nadal jeszcze trochę pada. Wobec tego nie spieszy się nam i śniadanie jemy powoli. W końcu przestaje kropić. Zwijamy się więc i ruszamy. Weekend z założenia miał być lekki i beztroski. Z radością i pełną premedytacją nie gapię się zatem w gpsa. Nie jedziemy też specjalnie szybko. Za to nie żałujemy sobie przerw sklepowo-spożywczych i fotograficznych. A widoki są wprost wspaniałe. Uroku dodają też kłębiące się chmury, które na szczęście tylko straszą deszczem.

Na przystanku w Krzywym Rogu zajadamy się czereśniami, a w Rucianem-Nidzie jemy pyszne gofry z truskawkami (sprawdzone przeze mnie na wiosennym gminobraniu). W Popielnie odwiedzamy nieduży port i kilka chwil spędzamy nad jez. Śniardwy. Dalej przeprawiamy się promem przez jez. Bełdany. A za promem niespodzianka - aż 4 km drogi gruntowej. Na szczęście nie jest to kopny piach, lecz ubity trakt. Prawie całość daję radę zrobić w siodle. Stąd blisko już do Mikołajek. Robimy tu zakupy i lecimy w stronę Giżycka. Na drodze wojewódzkiej 643 ruch nie jest duży (przynajmniej podczas naszego przejazdu), za to widoki są świetne - same jeziora: Jagodne, Boczne, Niegocin. Dużo żaglówek, portów jachtowych. Nie spieszy nam się, więc nad Jagodnym robimy krótką przerwę na fotki i podziwianie widoczków. Popołudnie zaczyna przechodzić w wieczór. Pora więc zjeść obiad. Jemy to czego nie miałam czasu zjeść na moich morderczych wakacjach: rybę. Zamawiamy po łososiu. Pycha!
Giżycko jest o krok, planowaliśmy posiedzieć nad jez. Niegocin, ale ludzi jest tu pełno, więc odpuszczamy. Poza tym zaczyna się psuć pogoda. Idą ciemne chmury. Przez moment nawet delikatnie kropi. Ale to wszystko. Nie ma wielkiego deszczu. Gdy rozbijamy namioty, niebo robi się lekko różowe od zachodzącego słońca. Pod różowym niebem :).
Mapa:
Zdjęcia
Ciąg dalszy

Na przystanku w Krzywym Rogu zajadamy się czereśniami, a w Rucianem-Nidzie jemy pyszne gofry z truskawkami (sprawdzone przeze mnie na wiosennym gminobraniu). W Popielnie odwiedzamy nieduży port i kilka chwil spędzamy nad jez. Śniardwy. Dalej przeprawiamy się promem przez jez. Bełdany. A za promem niespodzianka - aż 4 km drogi gruntowej. Na szczęście nie jest to kopny piach, lecz ubity trakt. Prawie całość daję radę zrobić w siodle. Stąd blisko już do Mikołajek. Robimy tu zakupy i lecimy w stronę Giżycka. Na drodze wojewódzkiej 643 ruch nie jest duży (przynajmniej podczas naszego przejazdu), za to widoki są świetne - same jeziora: Jagodne, Boczne, Niegocin. Dużo żaglówek, portów jachtowych. Nie spieszy nam się, więc nad Jagodnym robimy krótką przerwę na fotki i podziwianie widoczków. Popołudnie zaczyna przechodzić w wieczór. Pora więc zjeść obiad. Jemy to czego nie miałam czasu zjeść na moich morderczych wakacjach: rybę. Zamawiamy po łososiu. Pycha!
Giżycko jest o krok, planowaliśmy posiedzieć nad jez. Niegocin, ale ludzi jest tu pełno, więc odpuszczamy. Poza tym zaczyna się psuć pogoda. Idą ciemne chmury. Przez moment nawet delikatnie kropi. Ale to wszystko. Nie ma wielkiego deszczu. Gdy rozbijamy namioty, niebo robi się lekko różowe od zachodzącego słońca. Pod różowym niebem :).
Mapa:
Zdjęcia
Ciąg dalszy
Weekend na Mazurach (1)
Piątek, 8 lipca 2016 Kategoria Kocia czytelnia, do 50
Uczestnicy
| Km: | 40.30 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 300m | Sprzęt: Przełajówka | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po wakacjach zupełnie nie miałam czasu by pomyśleć nad sobotnio-niedzielną trasą. Zrobił to za mnie Michał, który zaplanował rowerowy weekend w miejscu wyjątkowo ładnym - na Mazurach.
W piątek wcześniej wychodzę z pracy i jadę koleją do Olsztyna. Tam się spotykamy. Zaczynamy od krótkiego serwisu mojej zdezelowanej przełajówki. Na miejscu daje się wyregulować przerzutkę tylną. Pancerz i linka hamulca tylnego niestety są do wymiany. Tak samo do wymiany są stery. Gdy je skręcam za mocno, kierownica ledwo się obraca, gdy za lekko - są straszne luzy.

Dziś jedziemy tylko kawałek, oddalamy się od Olsztyna, odwiedzamy ładne Barczewo (przypadkowo spotkana pani poleca nam wjazd pod amfiteatr, skąd jest fajny widok - oczywiście jedziemy zgodnie z jej wskazówkami). Kilka kilometrów dalej rozbijamy namioty na pagórku, nieopodal niedużego jeziora. Późnym wieczorem zaczyna padać i pada całą noc.
W piątek wcześniej wychodzę z pracy i jadę koleją do Olsztyna. Tam się spotykamy. Zaczynamy od krótkiego serwisu mojej zdezelowanej przełajówki. Na miejscu daje się wyregulować przerzutkę tylną. Pancerz i linka hamulca tylnego niestety są do wymiany. Tak samo do wymiany są stery. Gdy je skręcam za mocno, kierownica ledwo się obraca, gdy za lekko - są straszne luzy.

Dziś jedziemy tylko kawałek, oddalamy się od Olsztyna, odwiedzamy ładne Barczewo (przypadkowo spotkana pani poleca nam wjazd pod amfiteatr, skąd jest fajny widok - oczywiście jedziemy zgodnie z jej wskazówkami). Kilka kilometrów dalej rozbijamy namioty na pagórku, nieopodal niedużego jeziora. Późnym wieczorem zaczyna padać i pada całą noc.
Mapa:
Zdjęcia
Ciąg dalszy
Praca
Czwartek, 7 lipca 2016 Kategoria do 50
| Km: | 31.88 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 154m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Praca
Środa, 6 lipca 2016 Kategoria do 50
| Km: | 31.64 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 138m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Praca
Wtorek, 5 lipca 2016 Kategoria do 50
| Km: | 32.42 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 129m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Praca
Poniedziałek, 4 lipca 2016 Kategoria do 50
| Km: | 29.58 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 130m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Do domu
Niedziela, 3 lipca 2016 Kategoria do 50
| Km: | 16.10 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 67m | Sprzęt: Przełajówka | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Powrót.
Ostatnia sobota
Sobota, 2 lipca 2016 Kategoria do 50
| Km: | 43.10 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 539m | Sprzęt: Przełajówka | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Ostatnia rundka po mieście.







