Wpisy archiwalne w miesiącu
Marzec, 2016
| Dystans całkowity: | 1975.07 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | b.d. |
| Średnia prędkość: | b.d. |
| Maksymalna prędkość: | 4.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 7678 m |
| Liczba aktywności: | 28 |
| Średnio na aktywność: | 70.54 km |
| Więcej statystyk | |
Praca
Poniedziałek, 21 marca 2016 Kategoria do 50
| Km: | 29.36 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 4.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 140m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Zielona Góra - Leszno (3)
Niedziela, 20 marca 2016 Kategoria do 200, Kocia czytelnia
| Km: | 187.79 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 5.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 556m | Sprzęt: Przełajówka | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Nocą coś biegało koło namiotu.
Przez chwilę. A potem mi się śniło stado saren, że biegają dookoła mnie. Rano
kawa i zwijanie namiotu. Dziś dla odmiany wieje. Zaczynam od bruku. Jest to ten
lepszy, "szybki" bruk. Jakoś tak jest mi lepiej niż wczoraj i nawet
szybko trafia się Orlen. Włażę, piję kawę, jem kanapkę na ciepło. Humor mam już
zupełnie dobry. Przycinanie trasy? Eeee..... po co? Skoro przecież jest nieźle,
to pojadę pełną wersję. Zaczyna padać deszcz dokładnie w momencie, gdy Bono w
słuchawkach zaczyna śpiewać mi do ucha "it`s a beautifull day". Czyż
nie jest pięknie? Niedzielny poranek i wycieczka rowerowa. No to jazda.
Zaliczam w deszczu Chocianów. A potem Gromadkę.
Rany, jak zimno!
Matko, jak mokro!
Wracam z zygzaka do Przemkowa. Ten sam Orlen co dobre 2 godziny temu. Tym razem wyglądam jak zmokła kura.
- małą herbatę poproszę.
- jest pani pewna, że mała wystarczy?...
No cóż. Muszę wyglądać wyjątkowo żałośnie. Oczywiście ulegam sugestii i biorę dużą herbatę.
Największa górka podczas całej tej trzydniówki trafia się na dojeździe do DK3. Ponad 50m w górę. A potem trójeczka. Na całym moim odcinku - z szerokim poboczem. Równiutko. Jak miło! Napawam się tą jazdą - coś mi się w końcu od życia należy, prawda? Odrobina luksusu. Pada co chwilę. Mocno też wieje. Tuż przed skrzyżowaniem trójki z dwunastką zatrzymuję się w przydrożnym barze i zamawiam pierogi. Jedząc gapię się na wydruk mapy i dochodzę do wniosku, że mogę opóźnić wyjazd na DK12 robiąc kawałek po drodze równoległej. Jadę zgodnie z nowym pomysłem i szybko ładuję się w teren. Co to by było za gminobranie bez terenowej wtopy? Wyjazd na DK12 odwleczony. Chociaż.... niepotrzebnie. W niedzielę około południa ruchu tu praktycznie nie ma. W związku z tym tą równą i gładką drogą jadę aż do Głogowa. W miasteczku rynek w remoncie oraz piękny różowy most na Odrze. Dziurawe drogi towarzyszą mi aż do końca, a w Lesznie, z którego wracam koleją do domu, trafia się nawet trochę bruku.
Mapka trasy z całego weekendu:
Zdjęcia
Zaliczone gminy: Zielona Góra (teren wiejski), Świdnica, Brody, Tuplice, Trzebiel, Łęknica, Przewóz, Gozdnica, Małomice, Przemków, Gaworzyce, Radwanica, Żukowice, Jerzmanowa, Głogów (teren wiejski), Głogów (miasto), Kotla, Węgliniec, Pieńsk, Osiecznica, Bolesławiec (teren wiejski), Chocianów, Gromadka (23 gminy).
Rany, jak zimno!
Matko, jak mokro!
Wracam z zygzaka do Przemkowa. Ten sam Orlen co dobre 2 godziny temu. Tym razem wyglądam jak zmokła kura.
- małą herbatę poproszę.
- jest pani pewna, że mała wystarczy?...
No cóż. Muszę wyglądać wyjątkowo żałośnie. Oczywiście ulegam sugestii i biorę dużą herbatę.
Największa górka podczas całej tej trzydniówki trafia się na dojeździe do DK3. Ponad 50m w górę. A potem trójeczka. Na całym moim odcinku - z szerokim poboczem. Równiutko. Jak miło! Napawam się tą jazdą - coś mi się w końcu od życia należy, prawda? Odrobina luksusu. Pada co chwilę. Mocno też wieje. Tuż przed skrzyżowaniem trójki z dwunastką zatrzymuję się w przydrożnym barze i zamawiam pierogi. Jedząc gapię się na wydruk mapy i dochodzę do wniosku, że mogę opóźnić wyjazd na DK12 robiąc kawałek po drodze równoległej. Jadę zgodnie z nowym pomysłem i szybko ładuję się w teren. Co to by było za gminobranie bez terenowej wtopy? Wyjazd na DK12 odwleczony. Chociaż.... niepotrzebnie. W niedzielę około południa ruchu tu praktycznie nie ma. W związku z tym tą równą i gładką drogą jadę aż do Głogowa. W miasteczku rynek w remoncie oraz piękny różowy most na Odrze. Dziurawe drogi towarzyszą mi aż do końca, a w Lesznie, z którego wracam koleją do domu, trafia się nawet trochę bruku.
Mapka trasy z całego weekendu:
Zdjęcia
Zaliczone gminy: Zielona Góra (teren wiejski), Świdnica, Brody, Tuplice, Trzebiel, Łęknica, Przewóz, Gozdnica, Małomice, Przemków, Gaworzyce, Radwanica, Żukowice, Jerzmanowa, Głogów (teren wiejski), Głogów (miasto), Kotla, Węgliniec, Pieńsk, Osiecznica, Bolesławiec (teren wiejski), Chocianów, Gromadka (23 gminy).
Zielona Góra - Leszno (2)
Sobota, 19 marca 2016 Kategoria do 250, Kocia czytelnia
| Km: | 206.70 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 6.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 505m | Sprzęt: Przełajówka | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
W nocy padało. Z drzew nadal
trochę kapie. Gotuję wodę na kawę 3w1, jem śniadanie i zwijam się. Jest
przejmująco zimno, wilgotno i mgliście - deszcz wisi w powietrzu, ale co dziwne
- nie pada. Jak również nie wieje. Jadę wzdłuż granicy polsko - niemieckiej.
Pustki tu i prawie same lasy. Planując trasę widziałam, że na RwG nie ma
podglądu dla tej drogi. Trochę się martwiłam, czy czasem nie właduję się w
teren. Jednak terenu nie ma. Czasem za to trafia się bruk. Trzęsie i spowalnia.
Bruku generalnie jest dużo. Niektóre fragmenty są znośne i całkiem szybkie,
inne nierówne i powolne. Pierwsza stacja trafia się dopiero w Gozdnicy. Jest tu
dziwnie ciemno, więc naciskam na klamkę i sprawdzam, czy jest czynne. Na
szczęście tak. Biorę herbatę, nabijam punkty i niespodzianka! Okazuje się, że z
tą transakcją nabywam praw do jakiejś super hiper karty dla wybitnych klientów.
Brodaty i kudłaty sprzedawca pyta skąd jadę. Gdy opowiadam o gminach, nie jest
zbyt zaskoczony. Miał już kiedyś na stacji klienta co wędrował i jego celem
było zejść pieszo cały kraj.
Kolejne gminy to same lasy oraz drogi dziurawe, brukowane, łaciate i wyboiste. Wszystko boli od jazdy po takich nawierzchniach. W głowie kiełkuje plan, by część trasy sobie odpuścić i kilka gmin zaliczyć przy innej okazji. Urokliwie tu, ale jazda przyjemna nie jest. Kolejna stacja trafia się dopiero w Szprotawie, ponad 100 km za Gozdnicą. W takich warunkach, po parszywych nawierzchniach i w zimnie - jest to kawał drogi. Wbijam się do środka. Stacja licha. Mały wysoki stolik, bez krzeseł. Można sobie komfortowo... postać. Miejsce jak dla konia. I tylko owsa brak.
Najbardziej nieprzyjemną drogą jest dziś droga nr 297 do Bolesławca. Równa. Ale wąska, kręta, bez pobocza i ruchliwa. Na odcinku administrowanym przez lubuskie jest fatalnie. Na odcinku dolnośląskim przylega asfaltowa ddrka dość mocno pamiętająca zimowe warunki (pełno piachu na niej!). Gdy kończę jazdę tą drogą, ładuję się w lokalną dziurawkę, która przechodzi w płyty betonowe. Są tu jakieś zakłady i ogólnie jakoś tak nieprzyjemnie mi tu być teraz, gdy już jest po zmroku..... Naraz z naprzeciwka ktoś idzie. Facet z mdło świecącą latareczką. Z prawdziwą ulgą wyjeżdżam stąd na normalną szosę, która przechodzi w... normalny bruk. Jadę jeszcze kawałek (bruk jest prawie cały czas) i tuż przed Niegosławicami, w zagajniku, rozbijam się na noc. Księżyc pięknie świeci, nie muszę nawet palić lampki. Ostatni raz w tak jasną noc rozbijałam się pod Koszalinem w zeszłym roku. Jest też przeraźliwie zimno, tylko 1 stopień powyżej zera. Wymęczona wstrząsającymi nawierzchniami i zimnem oraz brakiem możliwości zjedzenia czegoś ciepłego po drodze, obiecuję sobie, że bankowo jutro przytnę trasę. Przystępuję do gotowania wody na zupkę chińską. Lepszy rydz niż nic.
Mapka trasy z całego weekendu:
Zdjęcia
Zaliczone gminy: Zielona Góra (teren wiejski), Świdnica, Brody, Tuplice, Trzebiel, Łęknica, Przewóz, Gozdnica, Małomice, Przemków, Gaworzyce, Radwanica, Żukowice, Jerzmanowa, Głogów (teren wiejski), Głogów (miasto), Kotla, Węgliniec, Pieńsk, Osiecznica, Bolesławiec (teren wiejski), Chocianów, Gromadka (23 gminy).
Ciąg dalszy
Kolejne gminy to same lasy oraz drogi dziurawe, brukowane, łaciate i wyboiste. Wszystko boli od jazdy po takich nawierzchniach. W głowie kiełkuje plan, by część trasy sobie odpuścić i kilka gmin zaliczyć przy innej okazji. Urokliwie tu, ale jazda przyjemna nie jest. Kolejna stacja trafia się dopiero w Szprotawie, ponad 100 km za Gozdnicą. W takich warunkach, po parszywych nawierzchniach i w zimnie - jest to kawał drogi. Wbijam się do środka. Stacja licha. Mały wysoki stolik, bez krzeseł. Można sobie komfortowo... postać. Miejsce jak dla konia. I tylko owsa brak.
Najbardziej nieprzyjemną drogą jest dziś droga nr 297 do Bolesławca. Równa. Ale wąska, kręta, bez pobocza i ruchliwa. Na odcinku administrowanym przez lubuskie jest fatalnie. Na odcinku dolnośląskim przylega asfaltowa ddrka dość mocno pamiętająca zimowe warunki (pełno piachu na niej!). Gdy kończę jazdę tą drogą, ładuję się w lokalną dziurawkę, która przechodzi w płyty betonowe. Są tu jakieś zakłady i ogólnie jakoś tak nieprzyjemnie mi tu być teraz, gdy już jest po zmroku..... Naraz z naprzeciwka ktoś idzie. Facet z mdło świecącą latareczką. Z prawdziwą ulgą wyjeżdżam stąd na normalną szosę, która przechodzi w... normalny bruk. Jadę jeszcze kawałek (bruk jest prawie cały czas) i tuż przed Niegosławicami, w zagajniku, rozbijam się na noc. Księżyc pięknie świeci, nie muszę nawet palić lampki. Ostatni raz w tak jasną noc rozbijałam się pod Koszalinem w zeszłym roku. Jest też przeraźliwie zimno, tylko 1 stopień powyżej zera. Wymęczona wstrząsającymi nawierzchniami i zimnem oraz brakiem możliwości zjedzenia czegoś ciepłego po drodze, obiecuję sobie, że bankowo jutro przytnę trasę. Przystępuję do gotowania wody na zupkę chińską. Lepszy rydz niż nic.
Mapka trasy z całego weekendu:
Zdjęcia
Zaliczone gminy: Zielona Góra (teren wiejski), Świdnica, Brody, Tuplice, Trzebiel, Łęknica, Przewóz, Gozdnica, Małomice, Przemków, Gaworzyce, Radwanica, Żukowice, Jerzmanowa, Głogów (teren wiejski), Głogów (miasto), Kotla, Węgliniec, Pieńsk, Osiecznica, Bolesławiec (teren wiejski), Chocianów, Gromadka (23 gminy).
Ciąg dalszy
Zielona Góra - Leszno (1)
Piątek, 18 marca 2016 Kategoria do 150, Kocia czytelnia
| Km: | 120.53 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 3.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 368m | Sprzęt: Przełajówka | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Do Zielonej Góry docieram koleją
około 12:30 w piątek. Jest zimno, temperatura ledwie odbija od zera. Że też nie
chce być cieplej! Jadę na rynek. Trafiam tam na przedświąteczny jarmark. Pełno
straganów, grająca muzyka, całkiem miło. Spędzam tu trochę czasu kręcąc się
między kramami. Nic mnie nie goni. Całe to kręcenie się kończę w pijalni
czekolady. Najpierw biorę sernik na ciepło z kawą, potem czekoladę. Tak
zasłodzona czuję rosnący optymizm i nastrajam się entuzjastycznie do zimna i
wiatru. Dzień jest beznadziejnie szary, mam wrażenie, że to nieustanny wieczór.
Zapalam nawet lampki, aby było mnie lepiej widać. Zielona Góra jest otoczona
lasami, ale generalnie prawie cały czas (tj. piątek, sobota, niedziela) jadę
przez tereny leśne.
Jedyny na dziś nieprzyjemny odcinek to 5 km drogą krajową nr 27 do Nowogrodu Bobrzańskiego. Odradzam ją każdemu, kto by wpadł na pomysł, by nią pojechać. Za Nowogrodem jadę centralnie na zachód. Lubsko omijam zupełnie pustą obwodnicą. Piękna, równa droga. Tak, tak - gdybym wiedziała co będzie dalej, to bym się tą równością delektowała znacznie mocniej. Tuż za Lubskiem trafia się Orlen. Powoli robi się już szaro, więc to dobry moment by napić się herbaty. Piję, gdy podchodzi do mnie facet, na oko w moim wieku. Zaczyna gadać od razu zwracając się na ty. Nawija o rowerach mówi, że dużo jeździ, ale gdy wyskakuje z tym, że jego rower ma z tyłu 10 przerzutek, to ogarnia mnie wewnętrzny rechot - ciekawe jak je zamontował do ramy. Gada i gada, aż w końcu przechodzi do rzeczy - ma kontakty, może mi załatwić dowolny cud-miód rower. Taki co kosztuje naście tysięcy za zaledwie 2-3 tysiaki. Ale okazja! Z Niemiec - z legalnego źródła oczywiście. No tak, do granicy stąd niedaleko... Pyta, czy przyjechałam tu do kogoś z rodziny. Kłamię jak z nut, że tak. Przecież nie powiem, że będę nocowała gdzieś tu niedaleko pod namiotem. Gość daje mi jeszcze swój nr tel. na wypadek, gdybym chciała kupić rower i zmywa się. Uffff....
W Brodach zaczyna się bruk. Jest już praktycznie ciemno, a tu taka niespodzianka! Mając jednak w pamięci 9 km parszywego bruku w drodze do Gdańska - nie robi to na mnie specjalnego wrażenia. Droga jest dziwna - raz jest to bruk, raz szosa. Taka mieszanka. Jadę przez gęsty las aż do Tuplic. Ciemno, pusto, czasem zatrzęsie brukiem. Tuż za Tuplicami wbijam się w boczną gruntówkę i pośród drzew rozbijam namiot. Dobranoc!
Mapka trasy z całego weekendu:
Zdjęcia
Zaliczone gminy: Zielona Góra (teren wiejski), Świdnica, Brody, Tuplice, Trzebiel, Łęknica, Przewóz, Gozdnica, Małomice, Przemków, Gaworzyce, Radwanica, Żukowice, Jerzmanowa, Głogów (teren wiejski), Głogów (miasto), Kotla, Węgliniec, Pieńsk, Osiecznica, Bolesławiec (teren wiejski), Chocianów, Gromadka (23 gminy).
Ciąg dalszy
Jedyny na dziś nieprzyjemny odcinek to 5 km drogą krajową nr 27 do Nowogrodu Bobrzańskiego. Odradzam ją każdemu, kto by wpadł na pomysł, by nią pojechać. Za Nowogrodem jadę centralnie na zachód. Lubsko omijam zupełnie pustą obwodnicą. Piękna, równa droga. Tak, tak - gdybym wiedziała co będzie dalej, to bym się tą równością delektowała znacznie mocniej. Tuż za Lubskiem trafia się Orlen. Powoli robi się już szaro, więc to dobry moment by napić się herbaty. Piję, gdy podchodzi do mnie facet, na oko w moim wieku. Zaczyna gadać od razu zwracając się na ty. Nawija o rowerach mówi, że dużo jeździ, ale gdy wyskakuje z tym, że jego rower ma z tyłu 10 przerzutek, to ogarnia mnie wewnętrzny rechot - ciekawe jak je zamontował do ramy. Gada i gada, aż w końcu przechodzi do rzeczy - ma kontakty, może mi załatwić dowolny cud-miód rower. Taki co kosztuje naście tysięcy za zaledwie 2-3 tysiaki. Ale okazja! Z Niemiec - z legalnego źródła oczywiście. No tak, do granicy stąd niedaleko... Pyta, czy przyjechałam tu do kogoś z rodziny. Kłamię jak z nut, że tak. Przecież nie powiem, że będę nocowała gdzieś tu niedaleko pod namiotem. Gość daje mi jeszcze swój nr tel. na wypadek, gdybym chciała kupić rower i zmywa się. Uffff....
W Brodach zaczyna się bruk. Jest już praktycznie ciemno, a tu taka niespodzianka! Mając jednak w pamięci 9 km parszywego bruku w drodze do Gdańska - nie robi to na mnie specjalnego wrażenia. Droga jest dziwna - raz jest to bruk, raz szosa. Taka mieszanka. Jadę przez gęsty las aż do Tuplic. Ciemno, pusto, czasem zatrzęsie brukiem. Tuż za Tuplicami wbijam się w boczną gruntówkę i pośród drzew rozbijam namiot. Dobranoc!
Mapka trasy z całego weekendu:
Zdjęcia
Zaliczone gminy: Zielona Góra (teren wiejski), Świdnica, Brody, Tuplice, Trzebiel, Łęknica, Przewóz, Gozdnica, Małomice, Przemków, Gaworzyce, Radwanica, Żukowice, Jerzmanowa, Głogów (teren wiejski), Głogów (miasto), Kotla, Węgliniec, Pieńsk, Osiecznica, Bolesławiec (teren wiejski), Chocianów, Gromadka (23 gminy).
Ciąg dalszy
Praca
Czwartek, 17 marca 2016 Kategoria do 50
| Km: | 32.60 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 159m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Praca
Środa, 16 marca 2016 Kategoria do 50
| Km: | 32.10 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 153m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Praca
Wtorek, 15 marca 2016 Kategoria do 50
| Km: | 30.48 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 2.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 137m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Ciągle zimno i wieje. Chyba wymyślę sobie inny sport, bo jazda w takich warunkach coraz bardziej mnie wkurza.
Praca
Poniedziałek, 14 marca 2016 Kategoria do 50
| Km: | 31.68 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | -1.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 171m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
W poszukiwaniu wiosny
Niedziela, 13 marca 2016 Kategoria do 100
| Km: | 91.98 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 3.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 359m | Sprzęt: Przełajówka | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Zimno i wiatr. Nic przyjemnego. Chociaż i tak było lepiej niż wczoraj, bo przynajmniej nie padało.
Znalazłam trochę wiosny:

i jeszcze tu:

oraz niestety też zimę:

Trasa wyglądała tak:
Znalazłam trochę wiosny:

i jeszcze tu:

oraz niestety też zimę:

Trasa wyglądała tak:
Kiedyś musi minąć
Sobota, 12 marca 2016 Kategoria do 50, Kocia muzyka
| Km: | 48.44 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 3.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 197m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Zimno, mżawka i wiatr.
"Myślę sobie, że ta zima kiedyś musi minąć".
https://www.youtube.com/watch?v=e2XP5cc-AAQ
"Myślę sobie, że ta zima kiedyś musi minąć".
https://www.youtube.com/watch?v=e2XP5cc-AAQ





