Wpisy archiwalne w miesiącu
Październik, 2018
| Dystans całkowity: | 1095.75 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | b.d. |
| Średnia prędkość: | b.d. |
| Suma podjazdów: | 7900 m |
| Liczba aktywności: | 27 |
| Średnio na aktywność: | 40.58 km |
| Więcej statystyk | |
Zakładanie plomb (2)
Niedziela, 7 października 2018 Kategoria do 150, Kocia czytelnia
| Km: | 129.46 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 1060m | Sprzęt: Kolarzówka | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Wczorajsze słowa się sprawdzają. Coś ciężkiego wisi w
powietrzu. Wschodu słońca dziś nie będzie. Nie dla mnie. Cały spektakl barw
rozgrywa się gdzieś wysoko, ponad chmurami. Jest jakoś tak szaro, a jednak…
*
Do Bytowa 23 km. Ale najpierw słońce i deszcz – razem. To jak łzy szczęścia. Zupełnie nieprawdopodobne.
*
Zamek oglądam z zewnątrz. To typowe zwiedzanie po mojemu. Oglądanie bryły, detali, które są łatwo dostępne bez pozostawiania roweru gdzieś… A potem jest Orlen. Biorę herbatę i zapiekankę. W sumie żałuję. Zapiekanka jest tłusta i kiepsko odgrzana. A fe! Nie zjadam całej.
*
Do Gdańska jeszcze ponad 70 km. Niebo napompowane wodą zaczyna przeciekać. A szlag! Mam kurtkę deszczową i to jedyna ochrona jaką posiadam na dziś. Wymyśliłam sobie, że w ten weekend nie będzie padać.

*
Pada przelotnie. Wieje. Zimno. Droga na Kartuzy w remoncie. Ruch wahadłowy. I tak się waham niemal bez końca.
*
To jest inny Gdańsk.
Mój Gdańsk, to Gdańsk ciemny ciemnością nocy.
Mój Gdańsk, to Gdańsk pusty pustką wczesnego poranka.
Środek dnia, niedziela – to nie jest moje miasto. Przedzieram się dziwnymi ulicami, zaułkami, ślepymi uliczkami, schodami. Pada deszcz. Wszystko płacze i tylko ja się uśmiecham. Do swoich myśli.
*
Plomby założone. Człuchów. Parchowo. Sulęczyno. Sierakowice. Jestem w Gdańsku. Jadę na stare miasto. Zimno i deszczowo. W końcu chowam się na dworcu. Idę do McD. Potem do pociągu. Zimno! Ktoś w październiku, zamiast ogrzewania, puścił klimę… Kolej na szaleństwo?
*
Przesiadka była czasowo bezpieczna. Jednak pociąg przyjechał z dużym opóźnieniem. No dalej! - Chciałoby się popchnąć to żelastwo.
Liczę minuty.
Nie zdążę.
Nie zdążę.
A potem…. właściwa osoba we właściwym miejscu i czasie. To nie ja dźwigam rower po schodach na peron. Potem jeszcze trzeba biec. Gubię oddech. Kilka słów i uśmiechów w drzwiach pociągu. W ostatnim momencie.
Zdjęcia
https://ridewithgps.com/trips/28541975
*
Do Bytowa 23 km. Ale najpierw słońce i deszcz – razem. To jak łzy szczęścia. Zupełnie nieprawdopodobne.
*
Zamek oglądam z zewnątrz. To typowe zwiedzanie po mojemu. Oglądanie bryły, detali, które są łatwo dostępne bez pozostawiania roweru gdzieś… A potem jest Orlen. Biorę herbatę i zapiekankę. W sumie żałuję. Zapiekanka jest tłusta i kiepsko odgrzana. A fe! Nie zjadam całej.
*
Do Gdańska jeszcze ponad 70 km. Niebo napompowane wodą zaczyna przeciekać. A szlag! Mam kurtkę deszczową i to jedyna ochrona jaką posiadam na dziś. Wymyśliłam sobie, że w ten weekend nie będzie padać.

*
Pada przelotnie. Wieje. Zimno. Droga na Kartuzy w remoncie. Ruch wahadłowy. I tak się waham niemal bez końca.
*
To jest inny Gdańsk.
Mój Gdańsk, to Gdańsk ciemny ciemnością nocy.
Mój Gdańsk, to Gdańsk pusty pustką wczesnego poranka.
Środek dnia, niedziela – to nie jest moje miasto. Przedzieram się dziwnymi ulicami, zaułkami, ślepymi uliczkami, schodami. Pada deszcz. Wszystko płacze i tylko ja się uśmiecham. Do swoich myśli.
*
Plomby założone. Człuchów. Parchowo. Sulęczyno. Sierakowice. Jestem w Gdańsku. Jadę na stare miasto. Zimno i deszczowo. W końcu chowam się na dworcu. Idę do McD. Potem do pociągu. Zimno! Ktoś w październiku, zamiast ogrzewania, puścił klimę… Kolej na szaleństwo?
*
Przesiadka była czasowo bezpieczna. Jednak pociąg przyjechał z dużym opóźnieniem. No dalej! - Chciałoby się popchnąć to żelastwo.
Liczę minuty.
Nie zdążę.
Nie zdążę.
A potem…. właściwa osoba we właściwym miejscu i czasie. To nie ja dźwigam rower po schodach na peron. Potem jeszcze trzeba biec. Gubię oddech. Kilka słów i uśmiechów w drzwiach pociągu. W ostatnim momencie.
Zdjęcia
https://ridewithgps.com/trips/28541975
Zakładanie plomb (1)
Sobota, 6 października 2018 Kategoria do 200, Kocia czytelnia
| Km: | 157.67 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 825m | Sprzęt: Kolarzówka | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
O tych kilometrach wolałabym nie pamiętać. Wyrzucić z głowy,
tak jakby ich nigdy nie było. Bydgoszcz – Koronowo, zaciskam usta w wąską
kreskę. Trzeba to przełknąć, tak jak przełyka się gorzki syrop. Duży ruch,
hałas, wypadek z udziałem samochodu i motocykla. Wolałabym tu nie być.
*
Szybki zjazd i potem długawy, dość ostry, podjazd. Nie zrzucam z blatu. Koronowo zostaje za mną i robi się jakoś tak milej i spokojniej. Pagórki. Drzewa ubrane w coraz bardziej kolorowe liście. Pola w większości świeżo zaorane, tu i tam wschodzą już oziminy.
*
Niespecjalnie lubię krajówki. DK 25 prowadzi do Człuchowa. Mogę jakoś to ominąć. Mam wgrany objazd. Jednak dziś nie trzeba. Na drodze jest kompletnie pusto. Więc po co nadkładać? Po co udziwniać? Po co kombinować? Skoro może być… prosto.
*
Wiercenie jest długie na jakieś 105 km. Po drodze jeden sklep-stop. W końcu jestem w Człuchowie! Miasto zalane jest słońcem, zostaję tu… tylko na chwilę. Zakładam gminną plombę na mojej mapie w zaliczgmine.pl.
*
Późne popołudnie na kaszubskich pagórkach. Jadę lekko. Po raz pierwszy od dawna lecę z wiatrem. Prawie już zapomniałam jak to jest. Prawie zapomniałam, że… może być spokojnie, bez szarpania. A jednak to jest możliwe.
*
Nieczynny sklep przy drodze. Dykta w oknach. Kraty. Nikt niczego tu już nie kupi. Warszawa w środku lasu, znalazłam tu tylko jeden dom. Babilon – byłam tu niedawno – nie sama. Teraz jest tu zupełnie inaczej. Jazda solo ma inny smak.
*
O czym szumią drzewa? Spoglądam w górę, w niebo, w ich korony. Nie szumią. Stoją w milczeniu. A w moich uszach gra muzyka, Summer moved on.
*
Niebo przybiera kolor szkarłatny. Tuż za Lipnicą jest maleńkie jezioro Lipionek. Pewnie w środku dnia bym nie zwróciła na nie uwagi. Jednak teraz, w świetle zatopionego słońca, wygląda zjawiskowo. Czasem niewiele trzeba, by zwyczajność stała się niezwyczajna.

*
Stoję oczarowana. Robię zdjęcia, jedno za drugim. To co piękne nie może jednak trwać zbyt długo. Od wody ciągnie chłodem. Niebo ciemnieje coraz bardziej. To już czas.
*
Nie jadę nigdzie daleko. Nie trzeba. Tu łatwo jest o miejscówkę. Jeszcze nie jest zupełnie ciemno. Pozwalam sobie na bycie wybredną. Trafia się górka. Wyobrażam sobie wschód słońca z tego wzniesienia. Jutro rano. Tak, to dobry punkt. Targam rower pod górę. Potem długo jeszcze idę polem. W końcu zatrzymuję się pod rozłożystą sosną. Wystarczy na dziś.
Zdjęcia
https://ridewithgps.com/trips/28541902
Ciąg dalszy
*
Szybki zjazd i potem długawy, dość ostry, podjazd. Nie zrzucam z blatu. Koronowo zostaje za mną i robi się jakoś tak milej i spokojniej. Pagórki. Drzewa ubrane w coraz bardziej kolorowe liście. Pola w większości świeżo zaorane, tu i tam wschodzą już oziminy.
*
Niespecjalnie lubię krajówki. DK 25 prowadzi do Człuchowa. Mogę jakoś to ominąć. Mam wgrany objazd. Jednak dziś nie trzeba. Na drodze jest kompletnie pusto. Więc po co nadkładać? Po co udziwniać? Po co kombinować? Skoro może być… prosto.
*
Wiercenie jest długie na jakieś 105 km. Po drodze jeden sklep-stop. W końcu jestem w Człuchowie! Miasto zalane jest słońcem, zostaję tu… tylko na chwilę. Zakładam gminną plombę na mojej mapie w zaliczgmine.pl.
*
Późne popołudnie na kaszubskich pagórkach. Jadę lekko. Po raz pierwszy od dawna lecę z wiatrem. Prawie już zapomniałam jak to jest. Prawie zapomniałam, że… może być spokojnie, bez szarpania. A jednak to jest możliwe.
*
Nieczynny sklep przy drodze. Dykta w oknach. Kraty. Nikt niczego tu już nie kupi. Warszawa w środku lasu, znalazłam tu tylko jeden dom. Babilon – byłam tu niedawno – nie sama. Teraz jest tu zupełnie inaczej. Jazda solo ma inny smak.
*
O czym szumią drzewa? Spoglądam w górę, w niebo, w ich korony. Nie szumią. Stoją w milczeniu. A w moich uszach gra muzyka, Summer moved on.
*
Niebo przybiera kolor szkarłatny. Tuż za Lipnicą jest maleńkie jezioro Lipionek. Pewnie w środku dnia bym nie zwróciła na nie uwagi. Jednak teraz, w świetle zatopionego słońca, wygląda zjawiskowo. Czasem niewiele trzeba, by zwyczajność stała się niezwyczajna.

*
Stoję oczarowana. Robię zdjęcia, jedno za drugim. To co piękne nie może jednak trwać zbyt długo. Od wody ciągnie chłodem. Niebo ciemnieje coraz bardziej. To już czas.
*
Nie jadę nigdzie daleko. Nie trzeba. Tu łatwo jest o miejscówkę. Jeszcze nie jest zupełnie ciemno. Pozwalam sobie na bycie wybredną. Trafia się górka. Wyobrażam sobie wschód słońca z tego wzniesienia. Jutro rano. Tak, to dobry punkt. Targam rower pod górę. Potem długo jeszcze idę polem. W końcu zatrzymuję się pod rozłożystą sosną. Wystarczy na dziś.
Zdjęcia
https://ridewithgps.com/trips/28541902
Ciąg dalszy
Spotkanie po latach
Piątek, 5 października 2018 Kategoria do 50
| Km: | 29.58 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 228m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
I tak minęło... 19 lat.
Czwartek
Czwartek, 4 października 2018 Kategoria do 50
| Km: | 32.09 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 321m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Sytuacja drogowa na jeden rower i dwa samochody
Środa, 3 października 2018 Kategoria do 50
| Km: | 2.68 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 21m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Wszystko wydarzyło się wcześnie rano. Ujechałam rowerem 2,68 km.
Trzy osoby pojechały samochodami, dwie osoby poszły pieszo, rower na własnych kołach już nigdzie dziś nie pojechał.
Trzy osoby pojechały samochodami, dwie osoby poszły pieszo, rower na własnych kołach już nigdzie dziś nie pojechał.
Wtorek
Wtorek, 2 października 2018 Kategoria do 50
| Km: | 28.97 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 203m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Poniedziałek
Poniedziałek, 1 października 2018 Kategoria do 50
| Km: | 27.41 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 160m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||





