Gatto.Rosablog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl
Statystyki zbiorcze na stronę

Znajomi

wszyscy znajomi(97)
Kalendarz na stronę

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Kot.bikestats.pl

linki

Wpisy archiwalne w miesiącu

Wrzesień, 2016

Dystans całkowity:1909.10 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:02:40
Średnia prędkość:31.05 km/h
Maksymalna prędkość:48.50 km/h
Suma podjazdów:11339 m
Maks. tętno maksymalne:190 (100 %)
Maks. tętno średnie:172 (90 %)
Suma kalorii:1730 kcal
Liczba aktywności:24
Średnio na aktywność:79.55 km i 2h 40m
Więcej statystyk

Parasolki

Niedziela, 4 września 2016 Kategoria do 100, Kocia czytelnia
Km: 62.49 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: 135m Sprzęt: Przełajówka Aktywność: Jazda na rowerze
Tak jakby czekam na deszcz. Nad moją głową dziesiątki parasolek.
I doczekam się. Dopadnie mnie ulewa tuż pod domem :).



Mapa:


Zdjęcia

Zaliczone gminy: Niechlów.

Heksagram

Sobota, 3 września 2016 Kategoria do 200, Kocia czytelnia
Km: 184.00 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: 763m Sprzęt: Przełajówka Aktywność: Jazda na rowerze
Lubię wstawać wcześnie rano. Rano świat inaczej pachnie, inaczej brzmi, inaczej wygląda. Dla tych chwil warto nastawić budzik na 5:00. Poranna kawa 3w1 jest miłym początkiem dnia. Nie ma rosy. Jest ciepło. Czy to na pewno jest wrzesień?

Śmieję się. Miało nie padać. Tymczasem leciutko kropi. Chyba nie powinnam być zaskoczona. Tego roku deszcz jest moim bratem. W delikatnej mżawce podjeżdżam pod kościół pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Górze. Akurat trwa msza. Wchodzę. Przyklękam i chwilę się modlę.

To nie ja wypatrzyłam cukiernię. Czasem warto przystanąć i popatrzeć na to co robią inni i być jak oni. Miejscowy rowerzysta zatrzymuje się prawie za moimi plecami. I otwiera drzwi. Zapach słodkości wabi. Chowam aparat. Idę po drożdżówkę. 

Wrzesień to jeszcze jest lato. W ten weekend obchodzone jest święto śliwki. Też świętuję. Przy drodze rośnie mirabelkowe drzewko. Mirabelki to też są śliwki. W ramach świętowania zrywam owoce. Pyszne!

Na wjeździe do gminy Ścinawa, przekraczam most na Odrze. Samo miasteczko jest dość dziwne. W centrum na wysokim postumencie stoi czołg. Spotykam tam milicję oraz... Waxa!
Jadąc do Lubina oczekiwania mam duże. Nie wiem dlaczego, ale spodziewam się ładnego miasteczka. Gdy oczekiwania są wysokie, często kończy się na rozczarowaniu. Cóż.... a miało być tak pięknie! Pociechą jest Orlen. Wykorzystuję tu kupon rabatowy i taniej niż normalnie zamawiam pierogi ruskie oraz kawę. Najadam się do syta.

Czasami jestem zdolna do poświęceń. W Jędrzychowie już z daleka dostrzegłam ruiny. To stary zamek. Staram się podejść bliżej. Wchodzę w zarośnięty nieużytek. Osty, pokrzywy i jeżyny. No ale na zdjęciu zamku nie może być widać kabli i słupów.

Polkowice są lodowate. Jem tu lody aż dwa razy! Ale upał. Jest tak gorąco, że koniecznie muszę zjeść lody jeszcze raz. Któż mnie goni? Nikt przecież. Pani z lodziarni na rynku zaprasza, abym tu jeszcze przyszła, bo jest czynne do końca września. Ale ja... jestem tu przecież tylko na chwilę.



To co mijam to jakiś ogromny zakład pracy. Z naprzeciwka jakiś czas temu jechał brodaty cyklista na kolarzówce. Teraz mnie dogania mówi mi, że jest to kopalnia miedzi "Rudna". Nie jest trudno mnie dogonić, bo jadę pomału. Zagaduje i tak gadamy przez.... ponad 60 km. Ciekawe i sympatyczne jest to spotkanie. Tomek modyfikuje moją trasę polecając wizytę w Sanktuarium Maryjnym w Grodowcu. Jedziemy tam zatem. To zaskakujące, ale często jest tak, że nie znamy zbyt dobrze tego co jest blisko nas. Tomek wiele razy przejeżdżał obok na treningach, ale nigdy nie był w środku. W posadzce na wejściu do świątyni... heksagram. Magia i religia. Razem...

Rozdzielamy się na skrzyżowaniu dróg nr 104 i 292. Jadę jeszcze kawałek. Trafiam na roboty drogowe. Szukam powoli miejsca do spania. Pierwsza próba: pudło. Niby ok, ale coś mi nie pasuje. Nie czuję tego miejsca. Więc jadę dalej. Gdzieś na granicy pola i lasu stawiam namiot. To już pora do snu. Czyż nie?

Mapa:



Zdjęcia

Zaliczone gminy: Góra, Wąsosz, Jemielno, Wińsko, Ścinawa, Lubin (miasto), Lubin (obszar wiejski), Polkowice, Rudna, Grębocice, Pęcław.

ciąg dalszy

Gordon

Piątek, 2 września 2016 Kategoria do 50, Kocia czytelnia
Km: 44.95 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: 137m Sprzęt: Przełajówka Aktywność: Jazda na rowerze
W przedziale, w którym siedzę jedzie też Gordon. Jest postawny, budzi respekt. Wyraźnie ma dość upału, wygląda na zmęczonego. Raz po raz wstaje, przeciąga się, robi krótki spacer, popija wodę. Wreszcie znudzony kładzie się.
Ożywia się dopiero wtedy, gdy pan ściąga mu kaganiec. Zaczynają się bawić psią zabawką. Lecz Gordon natychmiast odstępuje od zabawy, gdy zabawka zaczyna piszczeć.
Pan Gordona wygląda groźnie. Cały jest w tatuażach, w kolczykach. Ale pozory mylą. Gdy zbliża się stacja w Rydzynie i wstaję do roweru, uśmiecha się i pyta czy pomóc mi wyjść. Z wdzięcznością przyjmuję jego propozycję :)



Rydzyna jest ciekawa. W centrum, na rynku jest małe rondo, a w jego środku imponująca kolumna Trójcy Świętej. Kawałek dalej jest wspaniały zamek. Gdy podjeżdżam bliżej widzę parę młodą, która właśnie kończy sesję fotograficzną. Mimowolnie się zastanawiam: czy będą szczęśliwi?....

Zapędzam się nieco za daleko. Gdy kończę jazdę jest już prawie zupełnie ciemno. Ale czy to źle? Ciemność skryje wszystkie błędy. Mogę rozbić namiot w zasadzie gdziekolwiek.

Mapa:



Zaliczone gminy: Rydzyna, Poniec, Bojanowo.

ciąg dalszy

Praca

Czwartek, 1 września 2016 Kategoria do 50
Km: 30.06 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: 145m Sprzęt: Hardtail Aktywność: Jazda na rowerze

kategorie bloga

Moje rowery

Hardtail 78409 km
Przełajówka 51579 km
Terenówka 26133 km
Kolarzówka 51959 km

szukaj

archiwum