Gatto.Rosablog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl
Statystyki zbiorcze na stronę

Znajomi

wszyscy znajomi(97)
Kalendarz na stronę

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Kot.bikestats.pl

linki

Wpisy archiwalne w miesiącu

Lipiec, 2015

Dystans całkowity:2583.99 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:42:20
Średnia prędkość:24.20 km/h
Suma podjazdów:11376 m
Liczba aktywności:30
Średnio na aktywność:86.13 km i 14h 06m
Więcej statystyk

Praca

Środa, 22 lipca 2015 Kategoria do 50
Km: 33.26 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: 166m Sprzęt: Hardtail Aktywność: Jazda na rowerze

Praca

Wtorek, 21 lipca 2015 Kategoria do 50
Km: 31.26 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: 140m Sprzęt: Hardtail Aktywność: Jazda na rowerze

Praca

Poniedziałek, 20 lipca 2015 Kategoria do 50
Km: 32.86 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: 166m Sprzęt: Hardtail Aktywność: Jazda na rowerze

Gminobranie Kujawsko-Pomorskie (2)

Niedziela, 19 lipca 2015 Kategoria do 250, Kocia czytelnia
Km: 216.60 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: 1064m Sprzęt: Przełajówka Aktywność: Jazda na rowerze
Wstaję wcześnie. Jest ciepło, 15 stopni, a słońce przecież jeszcze nie wstało. Zapowiada się upalny dzień. Po raz drugi jadę przez Świecie, przekraczam mostem Wisłę i kręcę się dalej. W Chełmnie czuć od rana smrody ze Świecia. Masakra. Niezbyt przyjemny jest dojazd do Grudziądza. To krajówka (DK55). Ruchu nie ma aż tak dużego, ale nie ma też pobocza. Jest niedzielny ranek i pewnie tylko dlatego jest tu znośnie. Wolę sobie nie wyobrażać, jak tu wygląda w tygodniu, popołudniem. Sam Grudziądz – rozlazły. Jadę i jadę, a do centrum jakoś nie mogę dojechać. Słabo to oznakowane... Na jednym małym rondzie ładuję się pod prąd (hmm.... nie takim małym, idą tu tory tramwajowe...), akurat wtedy zaczynają jechać auta. Sama nie wiem skąd – przed chwilą było pusto. Włażę więc na rondo i czekam aż da się z niego zjechać lub zejść. Po dłuższej motaninie – już nieźle wkurzona – znajduję rynek. Wreszcie! Jak ładnie, warto było tu zajechać.

91, 16 i bruk

Dziś kilka razy zjeżdżam w dolinę Osy, jestem też w Parku Krajobrazowym Dolnej Wisły. Góreczek jest mnóstwo. Podjazdy o nachyleniu 7-8% trafiają się niespodziewanie często. Raz jest nawet 12%. Szosy mam najróżniejsze – od DK91 i DK16 (trafiam na mały ruch, a nawierzchnie są super – w dodatku na 91 szerokie pobocze), przez koszmarnie dziurawe drogi gminne i drogi w remoncie, po wyjątkowo wredny bruk, po którym kolarzówką jechać się nie da (ostry zjazd po nierównych klamotach w wąwozie). To ostatnie to moje dzieło – RideWithGps nie chciał mnie tamtędy puścić – to ja na siłę puściłam tamtędy trasę, bo wymyśliłam, że to fajny dojazd z gminy Rogóźno do DK16. W sumie było fajnie - trochę się przeszłam w pięknych okolicznościach przyrody.

Spotkanie
W zaliczaniu gmin fajne jest to, że aby zdobyć gminę często się jedzie w miejsca, w które nigdy by się nie pojechało. Bo i po co? Tak było przy okazji zaliczenia gminy Papowo Biskupie. Wiodła tam wąska, asfaltowa droga. Nawrotka przy kapliczce. Zatrzymuję się i smaruję kremem do opalania i wtedy do kapliczki podchodzi miejscowa kobieta, aby podlać kwiaty. Zaczynamy rozmawiać. Miała podlać wczoraj wieczorem, ale już jej się nie chciało. Wolała wstać wcześnie i zrobić to dziś. Doskonale ją rozumiem – też lubię wstać z samego rana. Czasem jadąc po gminę jedzie się też po to, by spotkać kogoś kogo w innym przypadku by się nigdy nie spotkało. Kończąc rozmowę pani życzy mi miłego kręcenia. W rzeczy samej – jest to właśnie kręcenie. Się. Po okolicy.



Przerwy
I tak się kręcę i zaliczam. Wszystko idzie zgodnie z planem. Nawet kostka jest dziś w lepszym stanie. Raz po raz robię sobie przerwy. Pierwsza to oczywiście kawowo – piernikowa na stacji (pierniki wiozę od wczoraj z Torunia), potem frytkowa w McD w Grudziądzu i zapiekankowa w drodze do Wąbrzeźna. Gdy szacuję czas pozostały do odjazdu pociągu, wychodzi, że jadę dość mocno na styk. Za bardzo się rozmemłałam ;). Przestaję więc robić zatrzymania na fotki i żarcie. Jadę cały czas, bez przerw aż pod Chełmżę. Przed miastem stanąć muszę – przede mną sina chmura.

Nawałnica
Jest przed 17.00, ale ciemno jak wczoraj o 21.00. Grzmi i błyska się. Oho, chyba właduję się w burzę! Na pierwszym lepszym przystanku zatrzymuję się i przygotowuję kurtkę deszczową i osłonkę na kask. Chowam do foliowego woreczka całą elektronikę. Nadaję do mojej Wielkiej Trójki smsa, że idzie burza i mam czasówkę na pociąg, po czym wyłączam telefon, aby nie kusić błyskawic ;). Wkrótce zaczyna padać. Pada coraz mocniej i błyska się blisko. Niestety jestem na łysej górce. Więc przyspieszam, aby najszybciej jak się da uciec z tej górki gdzieś niżej. Wiatr zaczyna pomagać. Jadę w burzowy mrok. Ostatnie 20 km to DK91. Jest szerokie pobocze. Nawałnica rozkręca się. Pioruny walą jeden za drugim, słychać jeden wielki grzmot. Pada, leje, świata nie widać. Wodę mam w uszach i w nosie. Kiedy tylko zauważam murowaną wiatę przystankową, chowam się pod nią. Ale pompa! Chyba po raz pierwszy w życiu jestem w samym centrum tak gwałtownej burzy!

Z wielkim hukiem
DK91 zamienia się w rzekę. Wszystko płynie. Ci co jadą – jadą powoli. Sporo kierowców włącza światła awaryjne i przeczekuje. Mija tak 15 minut i w końcu nawałnica lekko się uspokaja. Czasu mam na styk, nie ma więc na co czekać, trzeba jechać. W ciągłym, silnym deszczu jadę do samego Torunia. A tam pełno połamanych drzew, leżących gałęzi. Jadę przez most na Wiśle.
To zdumiewające: przed chwilą było ciemno, teraz niebo jest błękitne.
Jakby nic się nie stało.
Docieram na dworzec dokładnie w momencie, gdy podstawiany jest mój pociąg powrotny. Ładuję się do przedziału. Mija 10 minut i ruszamy.
Tak to, z wielkim hukiem (i z pełnym sukcesem – wszystkie zaplanowane gminy zdobyte), kończę moje pierwsze samodzielne gminobranie.


Mapa:


 ZDJĘCIA


Zaliczone gminy: Chełmno obszar wiejski (południe), Chełmno obszar wiejski (z Osnowem), Papowo Biskupie, Lisewo, Chełmno obszar wiejski północ, Grudziądz obszar wiejski południe, Grudziądz miasto, Grudziądz obszar wiejski północ, Rogóźno, Gruta, Łasin, Świecie n. Osą, Wąbrzeźno obszar wiejski, Wąbrzeźno miasto, Chełmża miasto (15 gmin).

Gminobranie Kujawsko-Pomorskie (1)

Sobota, 18 lipca 2015 Kategoria do 250, Kocia czytelnia
Km: 207.65 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: 716m Sprzęt: Przełajówka Aktywność: Jazda na rowerze
Od dłuższego czasu siedzę sobie na zaliczgmine.pl, raz po raz (z doskoku) uzupełniam zdobyte już wcześniej gminy, dodaję też te niedawno zaliczone. I zupełnie niespodziewanie wychodzi, że mam ich na koncie ponad 800. A skoro tak, to dlaczego nie bawić się dalej? Tak więc po raz pierwszy planuję trasę na weekend, tak aby była gminnie zoptymalizowana. Na miejsce początku i końca wycieczki wybieram Toruń, bo to dość blisko domu, a mam w tamtych okolicach sporo „białych plam”. Spędzam trochę czasu nad mapami i w końcu trasa jest gotowa. Tylko ta pogoda... zapowiadają na weekend jakieś burze i ulewy. Sprawdzam na meteomodel.pl trasę przejazdu i wynika z tego, że przy odrobinie szczęścia uda mi się przelecieć między ulewami.

Tytka pierników
W sobotę budzę się i stwierdzam, że prawie nie mogę chodzić – parę dni temu meszka 2x ugryzła mnie w kostkę i z dnia na dzień jest coraz gorzej. Czerwone, spuchnięte, mocno bolące - ledwie mogę zgiąć nogę w kostce - ledwo mogę iść. W średnim nastroju zjadam śniadanie i jadę na pociąg. Jadę tylko dlatego, że mam już kupione bilety kolejowe. Na miejscu, w Toruniu, piękna pogoda i bardzo ciepło. Bez pośpiechu jadę na Stare Miasto. Lepiej mi się jedzie niż idzie – kostka mniej pracuje. Jest przed 9.00 i kawiarenki dopiero się otwierają. Idę kupić tytkę Toruńskich Pierników i tak zaopatrzona siadam w jednym z ogródków na rynku. Piję kawę, jem pierniki, piękna pogoda, a przede mną gminne żniwa. Czy może być piękniej?

Ciepły, letni deszcz

Pierwszą gminą do zaliczenia są Łysomice. Gdy widzę tabliczkę z nazwą gminy, prawie skaczę z radości. Trafiam na ścieżkę rowerową. To długi asfaltowy ciąg, więc wskakuję na nią. Ścieżka idzie lasem i jedzie się tak przyjemnie, że dopiero po dłuższej chwili zauważam, że „odkleiła” się ona od szosy i mojego śladu. Muszę więc trochę nadrobić, by wrócić na trasę. Jest coraz goręcej. Przed Bydgoszczą (niby to boczna droga, ale ruch jest spory), dopada mnie umiarkowany deszcz. Z 36 stopni ochładza się do 30. Jest przyjemnie jechać w deszczyku. Na moście na Wiśle śladu po deszczu już nie ma. Znowu skwar i pełne słońce. Na Orlenie kupuję lodowatą colę.



Krwiste plamy

Najważniejszą miejscowością dnia jest dziś Kotomierz – cudowne i wspaniałe miejsce, które każdy kot powinien przynajmniej raz odwiedzić! Jest tak gorąco, że aż nieznośnie (40 stopni). Na ulicy zupełnie pusto. Odwiedzam jedyny czynny sklep i kupuję loda. Zjadam go w przedsionku sklepu – jest tu chłodniej niż na zewnątrz. Kostka boli okrutnie. Patrzę na nią i widzę, że wygląda jeszcze gorzej niż rano – 2 krwistoczerwone plamy i dookoła duży rozlany różowy plac, całość tak spuchnięta, że aż lekko zdeformowana. Widocznie słońce i upał jej nie służą. Boli nie tylko przy ruchu, ale też w bezruchu oraz gdy jadę po nierównej nawierzchni. Masakra. Siedzę w Kotomierzu i poważnie myślę, czy nie zakończyć tu trasy (jest tu czynna stacja kolejowa). Najgorzej jest przy chodzeniu. Jechać jakoś mogę.

Lody dla ochłody

W Koronowie trafiam na stację Orlenu. O kawie niema mowy – za gorąco. Biorę loda, potem drugiego. Aż strach wyjść z przyjemnego klimatyzowanego wnętrza. No ale gminy same się nie zaliczą. Przede mną długa prosta pod wiatr, po najbardziej na zachód wysuniętą gminę tej wycieczki – Sośno. DK56, którą jadę nie jest zła, ruch nie jest duży, jedzie się wygodnie. Potem wjazd w boczną drogę i nawierzchnia coraz bardziej dramatyczna. Trzęsie niemożliwie, do tego wiatr daje nieźle popalić. Pocieszam się jednak, że jak tylko zaliczę tę gminę, będzie z wiatrem praktycznie aż do końca dnia. Gdy mordęga pod wiatr kończy się – oddycham z ulgą. Z wiatrem w plecy wracam do Koronowa.
Ta sama stacja Orlenu, 3 godziny później: jem kanapkę i biorę pobieżny prysznic – w łazience w ścianie jest kranik, a w podłodze kratka odpływowa. Jak przyjemnie popluskać się w zimniej wodzie! Jeszcze kawałek DK56 i odbicie w stronę Świecia. Wjazd do miasta koszmarny – z zakładu produkcji papieru Mondi śmierdzi tak okropnie, że można paść na miejscu. Coś potwornego, fetor trudny do zniesienia i do opisania.

Niby

Na wyjeździe ze Świecia robię małe zakupy na kolację. Jestem tak zniechęcona smrodem, że do ścisłego centrum nie wjeżdżam. Oddalam się jakieś 7 km od miasta i chowam się w lesie. Miejscówka niby jest niezła – skraj pola i lasu. Niby, bo: słychać niosącą się tu muzykę i wrzaski z jakiejś imprezy, poza tym lata tu pełno końskich much. Po chwili zastanowienia wychodzę z powrotem na szosę. Jadę kawałek dalej i wchodzę w sosnowy las. Jest o niebo lepiej – ładniej, a do tego cicho i bez wrednych much. Rozbijam namiot, jem kolację, myję ząbki, idę spać. Dobranoc!


Mapa:


 ZDJĘCIA

Zaliczone gminy: Łysomice, Łubianka, Zławieś Wielka, Unisław, Dąbrowa Chełmińska, Osielsko, Dobrcz, Koronowo, Sośno, Pruszcz, Świekatowo, Bukowiec, Świecie (13 gmin).

Praca

Piątek, 17 lipca 2015 Kategoria do 50
Km: 34.12 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: 155m Sprzęt: Hardtail Aktywność: Jazda na rowerze

Praca

Czwartek, 16 lipca 2015 Kategoria do 50
Km: 33.42 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: 156m Sprzęt: Hardtail Aktywność: Jazda na rowerze

Praca

Środa, 15 lipca 2015 Kategoria do 50
Km: 33.01 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: 162m Sprzęt: Hardtail Aktywność: Jazda na rowerze

Praca

Wtorek, 14 lipca 2015 Kategoria do 50
Km: 33.29 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: 165m Sprzęt: Hardtail Aktywność: Jazda na rowerze

Praca

Poniedziałek, 13 lipca 2015 Kategoria do 50
Km: 28.12 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: 118m Sprzęt: Hardtail Aktywność: Jazda na rowerze

kategorie bloga

Moje rowery

Hardtail 78409 km
Przełajówka 51579 km
Terenówka 26133 km
Kolarzówka 51959 km

szukaj

archiwum