Gatto.Rosablog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl
Statystyki zbiorcze na stronę

Znajomi

wszyscy znajomi(101)
Kalendarz na stronę

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Kot.bikestats.pl

linki

Wpisy archiwalne w miesiącu

Październik, 2017

Dystans całkowity:751.97 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:b.d.
Średnia prędkość:b.d.
Suma podjazdów:3887 m
Liczba aktywności:24
Średnio na aktywność:31.33 km
Więcej statystyk

Ciepły wtorek

Wtorek, 17 października 2017 Kategoria do 50
Km: 28.88 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: 142m Sprzęt: Hardtail Aktywność: Jazda na rowerze
Popołudniem było dziś tak ciepło, że jechałam w koszulce z krótkim rękawkiem i miałam komfort termiczny. Piękny dzień, chcę więcej takich :)

Poniedziałek

Poniedziałek, 16 października 2017 Kategoria do 50
Km: 23.28 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: 153m Sprzęt: Hardtail Aktywność: Jazda na rowerze

Kontrasty

Niedziela, 15 października 2017 Kategoria do 100, Kocia czytelnia
Km: 68.74 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: 326m Sprzęt: Hardtail Aktywność: Jazda na rowerze
Ten dzień był pełen kontrastów. Zaczęłam od wizyty w cukierni. Potem uciekłam w teren, nad jezioro, a następnie na parę ładnych chwil pożegnałam ciszę i spokój wyjeżdżając na DK92. Miałam na liczniku około 8-10 km i to był dobry czas na kawę. Mój żołądek nie zdążył się jeszcze uporać ze śniadaniem, zatem... McD, czy Orlen? Wybór w tej sytuacji był oczywisty: kawa i Orlen. McD był ponad moje możliwości ;).

Kawę przegryzłam rogalikiem. Tak posilona obżarta, ledwo dałam radę wsiąść na rower. Powoli udało mi się dotoczyć do centrum handlowego ETC. Najpierw odwiedziłam supermarket budowlany, nie bez problemów kupiłam rurkę termokurczliwą (nie miała naklejonej ceny, a pani na kasie nie wiedziała co to jest, musiałam się tłumaczyć). Potem byłam w drogerii (w Rossmanie są teraz świetne promocje), a na koniec kupowałam kabelki w RTV.

Na kawie i zakupach zeszła mi ponad godzina. Nadszedł więc czas, by w końcu uskutecznić jakąś wycieczkę. Wydostałam się ze Swarzędza, z miasta trafiłam w szczere pole. Gruntowa ścieżka znienacka się skończyła, nie miałam jednak ochoty zawracać, więc improwizowałam. Była to improwizacja częściowo piesza, bo na azymut przez pola nie zawsze się dało jechać. Myślałam nawet o "soli kolarstwa", czyli o spacerze z rowerem. Jednak owa "sól" to spacer po górach. Tu nijak gór nie było. Zatem to nie była sól. Trudno stwierdzić co to było. Z pewnością grząska ziemia, potem polna droga, w końcu - na chwilę pod kołami pojawił się nawet asfalt!

Skoro już jednak zaczęłam zabawę z terenem, wymyśliłam, że zjadę nad jez. Góra. Zjazd po przykrytych błotem kamieniach zamienił się w zjazdo-zejście. Spotkałam tu chłopaka jadącego kładem. Jedyna uśmiechnięta na trasie osoba. Przejechał obok powoli, aby mnie nie ochlapać błotem. Stąd do PK Promno miałam już blisko. Wystarczyło tylko przekroczyć mini bród (dokładnie tak: przekroczyłam - jeden duży krok i już!) oraz wtoczyć się po mokrych kamieniach pod górkę. Lasy Promna stały przede mną otworem. Pojawili się ludzie. Spacerowicze. To uczucie, gdy nie chcesz nikogo spotkać i spotykasz.... gdy w popłochu myślisz, gdzie by tu odbić w bok, by było odpowiednio aspołecznie i wiesz, że nie ma szans, bo akurat nie ma bocznej ścieżki. Eh, no nic, trzeba było się minąć. 



Piękna jesień w lasach pod Promnem. A potem asfalt w stronę Pobiedzisk. I gdy już myślałam, że uda się nie wjechać do miasta, to właśnie wtedy się nie udało. Przyjemna gruntówka zakończyła się chatką. Trzeba więc się było cofnąć. Miasto i Orlen. Idealnie, bo kończyła się woda. Uwielbiam umywalki na Orlenach!

Do Jerzyna nowy asfalt. Potem Kołata, chwila i już byłam nad jez. Kowalskim. Przyjemne popołudnie. Stałam nad wodą i wcinałam czekoladowe ciastko. W Jerzykowie stuk-tuk-tuk po brukowej kostce, dalej po betonówkach i znowu trafiłam do lasu. Nieco błota, kamienny bruk, trochę piachu, kilka kałuż wielkich jak jeziora, ubity grunt. Zaczęło pachnieć wieczorem....

W Wierzonce krótka wizyta na leśnym cmentarzu, potem chwile zachwytu nad stawami rybnymi. Tu jesień jest najbardziej kolorowa, jesienna i... przemijanie nie przeraża. Na niebie unosił się balon. Było cicho, spokojnie. Przyszła pora by znowu zaszyć się w las. Stary, kamienny bruk pod kołami, liście, asfalt, trawa, gałęzie. Góra, dół, piaszczysty singielek, asfalt, kostka brukowa.
I to tyle na dziś.

Mapa:

Garść zdjęć

Jesienna wycieczka do lasu

Sobota, 14 października 2017 Kategoria do 50, Kocia czytelnia
Km: 45.88 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: 216m Sprzęt: Hardtail Aktywność: Jazda na rowerze
Wybrałam się w teren, do lasu, pooglądać jesień. Więcej było chodzenia i robienia zdjęć niż samej jazdy :)



Więcej zdjęć

Piątek, trzynastego

Piątek, 13 października 2017 Kategoria do 50
Km: 26.21 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: 108m Sprzęt: Hardtail Aktywność: Jazda na rowerze
Dzień jak każdy inny, a nawet fajniejszy od wielu innych - bo nie padało.

Księżycowy dzień

Czwartek, 12 października 2017 Kategoria do 50
Km: 28.53 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: 141m Sprzęt: Hardtail Aktywność: Jazda na rowerze
Spotkanie z Robertem1973, który odwiedził ulicę Księżycową w Swarzędzu (rowerem [te 28,53 km] jeździłam przed spotkaniem):

Robert na ulicy Księżycowej.

Być sobą

Środa, 11 października 2017 Kategoria do 50
Km: 25.37 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: 106m Sprzęt: Hardtail Aktywność: Jazda na rowerze
Tylko i aż. Idę własną drogą.

Najgorszą z dróg

Wtorek, 10 października 2017 Kategoria do 50
Km: 23.28 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: 101m Sprzęt: Hardtail Aktywność: Jazda na rowerze
Uciekając przed deszczem, władowałam się w jedną z najgorszych możliwych dróg. A tam błoto, kałuże i gałęzie, przez które trzeba było nosić rower. Więcej czasu mi to zajęło niż jazda szosą. Nie opłacił mi się ten terenowy myk. Na szczęście deszcz się ulitował i postanowił zacząć padać gdy już byłam u celu.

Złotą jesień goni zimny wiatr

Poniedziałek, 9 października 2017 Kategoria do 50
Km: 25.36 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: 113m Sprzęt: Hardtail Aktywność: Jazda na rowerze
Złotą jesień goni zimny wiatr. Pewnie szybko ją złapie i zleje kubłem deszczu.
Znowu będzie szaro, a złoto zamieni się w błoto.
Gubię myśli i czas. Kreuję najbardziej nieprawdopodobną przyszłość. Pełną świateł i kolorów.
A jeśli... marzenia się spełniają?
Kiedy wydaje się, że coś jest niemożliwe, to... no właśnie: to tylko się wydaje.
Sięgam wysoko, patrzę w najdalszą dal.

Niebo jak atrament

Piątek, 6 października 2017 Kategoria do 50
Km: 25.40 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: 106m Sprzęt: Hardtail Aktywność: Jazda na rowerze

kategorie bloga

Moje rowery

Hardtail
Przełajówka
Terenówka
Kolarzówka

szukaj

archiwum