Wpisy archiwalne w miesiącu
Listopad, 2014
| Dystans całkowity: | 1802.21 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | b.d. |
| Średnia prędkość: | b.d. |
| Suma podjazdów: | 7552 m |
| Liczba aktywności: | 31 |
| Średnio na aktywność: | 58.14 km |
| Więcej statystyk | |
Praca
Czwartek, 20 listopada 2014 Kategoria do 50
| Km: | 35.07 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 164m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Galop z kaczką
Środa, 19 listopada 2014 Kategoria Gotuj z Kotem ;), Kocia czytelnia, do 50
| Km: | 35.25 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 150m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
W drodze z pracy wiozłam w sakwie mrożoną kaczkę. Galopowałam zatem, by zdążyć ją dowieźć do domu nim się rozmrozi. Galop udany, choć z pewnością +3`C też tu swoje dopomogły ;).
Teraz pora poszukać jakiegoś fajnego przepisu na kaczkę. A jak nic godnego nie znajdę, to zrobię wg własnego pomysłu :))
.......................................
Posiłkując się kilkoma przepisami z Internetu, wymyśliłam swój przepis na kaczkę.
Ograniczenia były 2:
1. Brak piekarnika,
2. Kaczka nie w całości, a podzielona na części.
Oto przepis:
Składniki:
1 kaczka,
2 pomarańcze,
1 jabłko,
grzyby leśne - na wyczucie - ja dałam sporo (lubię, zresztą - co to za dziczyzna, bez grzybów leśnych ;)),
pieczarki - też na wyczucie - dałam ich nieco mniej niż leśnych,
przyprawy: sól, majeranek, pieprz, papryka słodka,
trochę masła,
trochę mąki.
Przygotowanie:
- rozmrozić i umyć kaczkę,
- umyć owoce (pomarańcze i jabłko),
- jedną pomarańczę obrać i podzielić na części, następnie ułożyć te części na dnie garnka,
- na częściach pomarańczy ułożyć kaczkę, dolać wody,
- gotować na małym ogniu pod przykryciem,
- dodać do kaczki grzyby (leśne i pieczarki) oraz obrane, pokrojone w kostkę jabłko - gotować to razem,
- gdy mięso będzie już ugotowane, przygotować patelnię,
- wycisnąć cały sok z drugiej pomarańczy na patelnię,
- przełożyć z garnka na patelnię kaczkę i oprószyć ją wg uznania przyprawami,
- gdy mięso wchłonie sok z pomarańczy, dodać trochę masła i przyrumienić kaczkę,
- z sosu wyjąć części pomarańczy, na których gotowała się kaczka, jeśli jeszcze jest w nich sok, to wycisnąć go do sosu, resztę wygotowanej pomarańczy wyrzucić,
- trochę mąki rozmieszać w zimnej wodzie - wlać to do sosu i chwilę pogotować. Jeśli sos jest nadal za rzadki, to dać jeszcze trochę mąki.
Kaczka wyszła bardzo smaczna, polecam! :)
Teraz pora poszukać jakiegoś fajnego przepisu na kaczkę. A jak nic godnego nie znajdę, to zrobię wg własnego pomysłu :))
.......................................
Posiłkując się kilkoma przepisami z Internetu, wymyśliłam swój przepis na kaczkę.
Ograniczenia były 2:
1. Brak piekarnika,
2. Kaczka nie w całości, a podzielona na części.
Oto przepis:
Składniki:
1 kaczka,
2 pomarańcze,
1 jabłko,
grzyby leśne - na wyczucie - ja dałam sporo (lubię, zresztą - co to za dziczyzna, bez grzybów leśnych ;)),
pieczarki - też na wyczucie - dałam ich nieco mniej niż leśnych,
przyprawy: sól, majeranek, pieprz, papryka słodka,
trochę masła,
trochę mąki.
Przygotowanie:
- rozmrozić i umyć kaczkę,
- umyć owoce (pomarańcze i jabłko),
- jedną pomarańczę obrać i podzielić na części, następnie ułożyć te części na dnie garnka,
- na częściach pomarańczy ułożyć kaczkę, dolać wody,
- gotować na małym ogniu pod przykryciem,
- dodać do kaczki grzyby (leśne i pieczarki) oraz obrane, pokrojone w kostkę jabłko - gotować to razem,
- gdy mięso będzie już ugotowane, przygotować patelnię,
- wycisnąć cały sok z drugiej pomarańczy na patelnię,
- przełożyć z garnka na patelnię kaczkę i oprószyć ją wg uznania przyprawami,
- gdy mięso wchłonie sok z pomarańczy, dodać trochę masła i przyrumienić kaczkę,
- z sosu wyjąć części pomarańczy, na których gotowała się kaczka, jeśli jeszcze jest w nich sok, to wycisnąć go do sosu, resztę wygotowanej pomarańczy wyrzucić,
- trochę mąki rozmieszać w zimnej wodzie - wlać to do sosu i chwilę pogotować. Jeśli sos jest nadal za rzadki, to dać jeszcze trochę mąki.
Kaczka wyszła bardzo smaczna, polecam! :)
Praca
Wtorek, 18 listopada 2014 Kategoria do 50
| Km: | 35.24 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 163m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Dziś w drodze do pracy coś dziwnego działo z moją lampką przednią - gdy jechałam po dziurawym / łaciatym asfalcie, to samoistnie zmieniała tryby świecenia. W sumie to zaczęła nawalać już podczas długiego listopadowego weekendu (niespodziewanie zupełnie zgasła mimo, że bateria była nowa).
Specjaliści od oświetlenia - czy możecie polecić mi solidną lampkę przednią, która ma kilka trybów świecenia, w tym migający? Lampka musi świecić mocno - ja słabo widzę w ciemnościach. Zdecydowanie nie chcę lampki z akumulatorkiem zewnętrznym. Lampka powinna mieć wszystko w sobie. Coś typu latarka - czyli niezbyt duża, możliwa do zamocowania w uchwycie na lampkę.
Jeśli potrzeba, mogę zamieścić foto mojej obecnej lampki.
Poza tym dziś brzydki dzień. Zimno, wietrznie i do tego cały czas szaro. Jeden wielki wieczór.
Specjaliści od oświetlenia - czy możecie polecić mi solidną lampkę przednią, która ma kilka trybów świecenia, w tym migający? Lampka musi świecić mocno - ja słabo widzę w ciemnościach. Zdecydowanie nie chcę lampki z akumulatorkiem zewnętrznym. Lampka powinna mieć wszystko w sobie. Coś typu latarka - czyli niezbyt duża, możliwa do zamocowania w uchwycie na lampkę.
Jeśli potrzeba, mogę zamieścić foto mojej obecnej lampki.
Poza tym dziś brzydki dzień. Zimno, wietrznie i do tego cały czas szaro. Jeden wielki wieczór.
Praca
Poniedziałek, 17 listopada 2014 Kategoria do 50
| Km: | 35.60 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 152m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Teatr
Niedziela, 16 listopada 2014 Kategoria do 50
| Km: | 27.86 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 104m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Do teatru.
Koło - Poznań
Niedziela, 16 listopada 2014 Kategoria do 200
| Km: | 155.01 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Kolarzówka | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Nie jechałam sama. A szkoda. Lepiej jechać samemu w spokoju, niż z kimś i wykrwawiać się emocjonalnie.
Sama trasa była wyjątkowo nudna i brzydka. Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek zaprojektowała, a potem przejechała tak beznadziejną trasę. Wytyczyłam ją pod kątem wiatru. No i wiało. Na ogół w plecy. Czasem w bok. Ostatnie 41km już zupełnie sama. 25km przed końcem - w deszczu.
Rano wyjazd z Poznania pociągiem do Koła. Jazda była powrotem do domu z dworca kolejowego w Kole. Jedna sytuacja niebezpieczna po drodze - w Słupcy jakiś gamoń w samochodzie wyprzedził mnie tylko po to by zaraz zajechać drogę przy skręcaniu w prawo. Nie mam pojęcia jak można być tak bezdennie głupim! Hamowałam tak mocno, że aż mi rower obróciło. Skutecznie - pod kołami gamonia nie skończyłam.
To wszystko.
MapaSama trasa była wyjątkowo nudna i brzydka. Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek zaprojektowała, a potem przejechała tak beznadziejną trasę. Wytyczyłam ją pod kątem wiatru. No i wiało. Na ogół w plecy. Czasem w bok. Ostatnie 41km już zupełnie sama. 25km przed końcem - w deszczu.
Rano wyjazd z Poznania pociągiem do Koła. Jazda była powrotem do domu z dworca kolejowego w Kole. Jedna sytuacja niebezpieczna po drodze - w Słupcy jakiś gamoń w samochodzie wyprzedził mnie tylko po to by zaraz zajechać drogę przy skręcaniu w prawo. Nie mam pojęcia jak można być tak bezdennie głupim! Hamowałam tak mocno, że aż mi rower obróciło. Skutecznie - pod kołami gamonia nie skończyłam.
To wszystko.
Przełajowa Puszcza Zielonka
Sobota, 15 listopada 2014 Kategoria do 100, Kocia czytelnia
| Km: | 62.81 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 306m | Sprzęt: Przełajówka | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Już od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie, by moją
przełajówkę ubrać w opony terenowe i wybrać się w lasy. Po długim listopadowym
weekendzie, kiedy trochę więcej bawiłam się w terenie, zaczęłam myśleć o tym
jeszcze więcej. No i stało się dziś :).
Próżność ukarana
Wybór terenu był łatwy: Puszcza Zielonka – bo to dość blisko. Gdy tylko jest możliwość, od razu, jeszcze w Kobylnicy, wjeżdżam w teren. Na zjeździe w dolinę rzeczki Głównej zauważam wysoki, betonowy słupek. To świetny statyw i okazja by zrobić sobie dynamiczną fotkę z samowyzwalacza. Ustawiam aparat, wskakuję na rower i… gleba! Obtłukuję sobie lekko łokieć, kolano i biodro. Próżność ukarana ;). Polami przez kolejne wioski dojeżdżam do Puszczy.
On nie wybacza błędów
Przy figurze MB na Maruszce robię fotkę i na dobre wlatuję w las. Początkowo jedzie się fajnie, potem ładuję się w ścieżkę zniszczoną przez ciężki leśny sprzęt do zrywki drewna. Przeklinam tu SPD. System ten, jak dla mnie, zupełnie nie sprawdza się w terenie. Zwłaszcza, gdy jedzie się tak wymagającym rowerem jak przełajówka. Rower ten nie wybacza żadnych błędów. Jest piekielnie twardy i sztywny, a SPD trzymające stopy utrudniają panowanie nad nim gdy robi się trudniej. Nie dają szansy by szybko zdjąć stopę z pedału. Ułamek sekundy może decydować o glebie lub jej braku. Jadę zatem przez lwią część trasy niewpięta (mam pedały dwustronne). Do komfortu jest jednak daleko – buty z blokami ślizgają się po pedałach. Są chwile, gdy SPD przeklinam w głos.
Nie planowałam tu być
Trochę się gubię. Dawno mnie tu nie było i daje się to odczuć. Mapę mam w plecaku, ale godzina jeszcze wczesna i nie ma ciśnienia by koniecznie się upewniać gdzie jestem. Przypuszczam, że gdzieś w okolicy Kamińska. Jakie jest więc moje zdziwienie, gdy nagle okazuje się, że wieś do której wjeżdżam to nie Kamińsko, a Potasze! Zupełnie nie planowałam tu dziś być :)). Otwieram zatem mapę po raz pierwszy i sprawdzam jak dojechać do Kamińska. Rzut oka i wszystko jasne. No to jadę!
Sanktuarium
W Kamińsku kanapka, potem krótki kawałek wąską szosą i znowu teren – zielonym szlakiem pieszym jadę do Głęboczka. Ścieżka cała usłana jest dywanem liści. Miedzy drzewami przebiega duże stado jeleni. Jest pięknie. Tuż przed Głęboczkiem mam nieprzyjemny dla przełajówki zjazd po kamiennym bruku. Potem podjazd (kawałeczek asfaltu) o nachyleniu 8%. Dalsza droga do Dąbrówki Kościelnej – która jest dziś moim głównym celem – jest wygodna i ubita. Jedzie się świetnie. W Dąbrówce wchodzę na chwilę do Sanktuarium. Potem głównymi traktami jadę na południe.
Brodaty facet
Chcę dojechać do Czernic, ale… trochę mi to nie wychodzi. Za daleko jadę prosto. Drogi mi się nie zgadzają. Już planuję wyjąć mapę, gdy zauważam dużą planszę z mapą przy samej drodze. Zatrzymuję się i widzę swój błąd – jestem praktycznie na wylocie z Puszczy! A to przecież nie tak ma być. Ma być las! Gdy tak gapię się na mapę, zatrzymuje się obok mnie terenowy samochód. Wychodzi z niego ubrany jak myśliwy brodaty facet. Pyta z uśmiechem jak może mi pomóc. Rozmawiamy sobie chwilę, już wiem (z mapy) jak jechać, ale ten miły człowiek i tak ze szczegółami opowiada mi jak w najlepszy sposób dojadę do Czernic. Wracam się kawałek i w końcu jestem we właściwym miejscu. Za Czernicami znowu trafiam na teren po zrywce. Znowu trochę muszę pchać rower. Ale czyż nie na tym właśnie polegają przełaje? :). Dalej drogę już dobrze znam i bez błądzenia terenem wracam prawie pod sam dom.
Mapa
Fotki: https://picasaweb.google.com/102656043294773462009...
Próżność ukarana
Wybór terenu był łatwy: Puszcza Zielonka – bo to dość blisko. Gdy tylko jest możliwość, od razu, jeszcze w Kobylnicy, wjeżdżam w teren. Na zjeździe w dolinę rzeczki Głównej zauważam wysoki, betonowy słupek. To świetny statyw i okazja by zrobić sobie dynamiczną fotkę z samowyzwalacza. Ustawiam aparat, wskakuję na rower i… gleba! Obtłukuję sobie lekko łokieć, kolano i biodro. Próżność ukarana ;). Polami przez kolejne wioski dojeżdżam do Puszczy.
On nie wybacza błędów
Przy figurze MB na Maruszce robię fotkę i na dobre wlatuję w las. Początkowo jedzie się fajnie, potem ładuję się w ścieżkę zniszczoną przez ciężki leśny sprzęt do zrywki drewna. Przeklinam tu SPD. System ten, jak dla mnie, zupełnie nie sprawdza się w terenie. Zwłaszcza, gdy jedzie się tak wymagającym rowerem jak przełajówka. Rower ten nie wybacza żadnych błędów. Jest piekielnie twardy i sztywny, a SPD trzymające stopy utrudniają panowanie nad nim gdy robi się trudniej. Nie dają szansy by szybko zdjąć stopę z pedału. Ułamek sekundy może decydować o glebie lub jej braku. Jadę zatem przez lwią część trasy niewpięta (mam pedały dwustronne). Do komfortu jest jednak daleko – buty z blokami ślizgają się po pedałach. Są chwile, gdy SPD przeklinam w głos.
Nie planowałam tu być
Trochę się gubię. Dawno mnie tu nie było i daje się to odczuć. Mapę mam w plecaku, ale godzina jeszcze wczesna i nie ma ciśnienia by koniecznie się upewniać gdzie jestem. Przypuszczam, że gdzieś w okolicy Kamińska. Jakie jest więc moje zdziwienie, gdy nagle okazuje się, że wieś do której wjeżdżam to nie Kamińsko, a Potasze! Zupełnie nie planowałam tu dziś być :)). Otwieram zatem mapę po raz pierwszy i sprawdzam jak dojechać do Kamińska. Rzut oka i wszystko jasne. No to jadę!
Sanktuarium
W Kamińsku kanapka, potem krótki kawałek wąską szosą i znowu teren – zielonym szlakiem pieszym jadę do Głęboczka. Ścieżka cała usłana jest dywanem liści. Miedzy drzewami przebiega duże stado jeleni. Jest pięknie. Tuż przed Głęboczkiem mam nieprzyjemny dla przełajówki zjazd po kamiennym bruku. Potem podjazd (kawałeczek asfaltu) o nachyleniu 8%. Dalsza droga do Dąbrówki Kościelnej – która jest dziś moim głównym celem – jest wygodna i ubita. Jedzie się świetnie. W Dąbrówce wchodzę na chwilę do Sanktuarium. Potem głównymi traktami jadę na południe.
Brodaty facet
Chcę dojechać do Czernic, ale… trochę mi to nie wychodzi. Za daleko jadę prosto. Drogi mi się nie zgadzają. Już planuję wyjąć mapę, gdy zauważam dużą planszę z mapą przy samej drodze. Zatrzymuję się i widzę swój błąd – jestem praktycznie na wylocie z Puszczy! A to przecież nie tak ma być. Ma być las! Gdy tak gapię się na mapę, zatrzymuje się obok mnie terenowy samochód. Wychodzi z niego ubrany jak myśliwy brodaty facet. Pyta z uśmiechem jak może mi pomóc. Rozmawiamy sobie chwilę, już wiem (z mapy) jak jechać, ale ten miły człowiek i tak ze szczegółami opowiada mi jak w najlepszy sposób dojadę do Czernic. Wracam się kawałek i w końcu jestem we właściwym miejscu. Za Czernicami znowu trafiam na teren po zrywce. Znowu trochę muszę pchać rower. Ale czyż nie na tym właśnie polegają przełaje? :). Dalej drogę już dobrze znam i bez błądzenia terenem wracam prawie pod sam dom.
Mapa
Fotki: https://picasaweb.google.com/102656043294773462009...
Praca
Piątek, 14 listopada 2014 Kategoria do 50
| Km: | 35.67 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 134m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Praca
Czwartek, 13 listopada 2014 Kategoria do 50
| Km: | 40.18 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 184m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Praca, a po pracy wizyta :).





