Wpisy archiwalne w miesiącu
Styczeń, 2014
| Dystans całkowity: | 901.49 km (w terenie 114.44 km; 12.69%) |
| Czas w ruchu: | b.d. |
| Średnia prędkość: | b.d. |
| Suma podjazdów: | 4053 m |
| Liczba aktywności: | 23 |
| Średnio na aktywność: | 39.20 km |
| Więcej statystyk | |
Toruń z wiatrem
Sobota, 11 stycznia 2014 Kategoria do 200, Kocia czytelnia
| Km: | 178.85 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 498m | Sprzęt: Kolarzówka | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Ponoć idzie zima, więc wymyśliłam zakończenie wiosennej części stycznia mocniejszym akcentem. Powiedziałam
Krzyśkowi, że chętnie bym gdzieś pojechała z wiatrem. Mówię i mam :-)
następnego dnia wyrysowaną traskę do Torunia. Ostatnie kilometry wypadają na DK
15. Nie podoba mi się to. Uważam, że to zdecydowanie nie jest dobry pomysł.
Końcówkę trasy, na moją prośbę, projektuje olo.
Są to boczne szosy. Wąziutkie, urokliwe niteczki. Coś co lubię.
Wstajemy w sobotę chwilę po 5. Ruszamy tuż przed świtem i od razu wiem, że nie będzie cukierkowo – Krzychu ostro idzie do przodu. Widzimy się, ale to wszystko. O współpracy i jeździe na kole nie ma mowy. W ramach ćwiczenia w pokorze (dobre dla każdego) nie złoszczę się, a deptam swoje. I tak wygląda cała trasa: Krzychu z przodu, ja kilka / kilkanaście / kilkadziesiąt metrów za nim. Aż do Krześlic temperatura to nędzne 4 stopnie (pod koniec jazdy skoczy do 6). Do Kiszkowa mamy wiatr głównie boczny. Nie jest jednak tak silny, jak by mógł być. Zatem gdy nie jest centralnie z wiatrem, to nie ma rzeźni. Druga strona medalu jest taka, że gdy wieje w plecy, to pomaga, ale nie rozpędza roweru do niebotycznych prędkości. Najfajniejsze są odcinki płaskie i lekko w dół, wtedy można gnać ponad 40 km/h przez dłuższy czas.
Mimo braku współpracy, jedzie mi się bardzo dobrze i trzymamy dobre tempo. W związku z tym (mając bezpieczny zapas czasu do pociągu) możemy sobie pozwolić na zwiedzanie. I tak, zatrzymujemy się w Zrazimiu by zobaczyć opuszczony, neogotycki kościół. Otwarte drzwi, puste wnętrze, liście na posadzce robią wrażenie. Szkoda, że jest tak zimno! Przed Uścikowem spotykamy ciekawego cyklistę. Ma na rowerze mnóstwo dziwnych fantów. Pełno maskotek, logo Volkswagena, radio i piracką flagę. Nawracamy, by chwilę z nim pogadać. Jego rower cały jest pordzewiały. Uznaję za cud to, że jeszcze w ogóle jedzie. Podczas wizyty w kościele i pogawędki z piratem mocno się wychłodziłam. Pora więc przycisnąć mocniej. Wkrótce osiągamy Żnin, a później, gdzieś w 2/3 drogi między Żninem a Barcinem zjeżdżamy do doliny Noteci. Piękny, łagodny zjazd. W miejscowości o śmiesznej nazwie Leszcze nie zatrzymujemy się. Choć w sumie mogliśmy, bo nazwa śmiechowa. Krótko potem przecinamy DK 25.
W Gniewkowie wskakujemy na zaprojektowany przez olo ostatni odcinek trasy. Początkowo szosa jest (zgodnie zresztą z zapowiedziami) parszywa: dziurawa, z piachem i łatami. Ale to tylko niespełna 2 km. Potem jest wąski dywanik w lesie. Prawdziwy majstersztyk – chyba najładniejszy fragment z całej wycieczki. No i ciekawy: jest tu miejsce pamięci narodowej oraz pomnik upamiętniający wielki pożar lasu z 1992r. W taki sposób docieramy do Torunia. Średnia z przelotu wychodzi 29,8 km/h. Jak na styczeń bardzo ładnie, tym bardziej, że mimo samodzielnej pracy nie czuję tych kilometrów i prędkości w nogach. Miłe. Potem kręcimy się po mieście. Jedziemy na nowy, otwarty pod koniec 2013r. most. Potem bokami przez miasto przebijamy się na dworzec kolejowy Toruń Wschodni. I koleją wracamy do Poznania. Fajnie, że za jasności. Lubię patrzeć przez okno na zmieniające się krajobrazy. Z Poznania jeszcze tylko niecałe 20 km i dom. Po kręceniu się po Toruniu, bieganiu z rowerami po peronach i przebijaniu się przez poznańskie korki średnia spadła do 27,2 km/h.
Wstajemy w sobotę chwilę po 5. Ruszamy tuż przed świtem i od razu wiem, że nie będzie cukierkowo – Krzychu ostro idzie do przodu. Widzimy się, ale to wszystko. O współpracy i jeździe na kole nie ma mowy. W ramach ćwiczenia w pokorze (dobre dla każdego) nie złoszczę się, a deptam swoje. I tak wygląda cała trasa: Krzychu z przodu, ja kilka / kilkanaście / kilkadziesiąt metrów za nim. Aż do Krześlic temperatura to nędzne 4 stopnie (pod koniec jazdy skoczy do 6). Do Kiszkowa mamy wiatr głównie boczny. Nie jest jednak tak silny, jak by mógł być. Zatem gdy nie jest centralnie z wiatrem, to nie ma rzeźni. Druga strona medalu jest taka, że gdy wieje w plecy, to pomaga, ale nie rozpędza roweru do niebotycznych prędkości. Najfajniejsze są odcinki płaskie i lekko w dół, wtedy można gnać ponad 40 km/h przez dłuższy czas.
Mimo braku współpracy, jedzie mi się bardzo dobrze i trzymamy dobre tempo. W związku z tym (mając bezpieczny zapas czasu do pociągu) możemy sobie pozwolić na zwiedzanie. I tak, zatrzymujemy się w Zrazimiu by zobaczyć opuszczony, neogotycki kościół. Otwarte drzwi, puste wnętrze, liście na posadzce robią wrażenie. Szkoda, że jest tak zimno! Przed Uścikowem spotykamy ciekawego cyklistę. Ma na rowerze mnóstwo dziwnych fantów. Pełno maskotek, logo Volkswagena, radio i piracką flagę. Nawracamy, by chwilę z nim pogadać. Jego rower cały jest pordzewiały. Uznaję za cud to, że jeszcze w ogóle jedzie. Podczas wizyty w kościele i pogawędki z piratem mocno się wychłodziłam. Pora więc przycisnąć mocniej. Wkrótce osiągamy Żnin, a później, gdzieś w 2/3 drogi między Żninem a Barcinem zjeżdżamy do doliny Noteci. Piękny, łagodny zjazd. W miejscowości o śmiesznej nazwie Leszcze nie zatrzymujemy się. Choć w sumie mogliśmy, bo nazwa śmiechowa. Krótko potem przecinamy DK 25.
W Gniewkowie wskakujemy na zaprojektowany przez olo ostatni odcinek trasy. Początkowo szosa jest (zgodnie zresztą z zapowiedziami) parszywa: dziurawa, z piachem i łatami. Ale to tylko niespełna 2 km. Potem jest wąski dywanik w lesie. Prawdziwy majstersztyk – chyba najładniejszy fragment z całej wycieczki. No i ciekawy: jest tu miejsce pamięci narodowej oraz pomnik upamiętniający wielki pożar lasu z 1992r. W taki sposób docieramy do Torunia. Średnia z przelotu wychodzi 29,8 km/h. Jak na styczeń bardzo ładnie, tym bardziej, że mimo samodzielnej pracy nie czuję tych kilometrów i prędkości w nogach. Miłe. Potem kręcimy się po mieście. Jedziemy na nowy, otwarty pod koniec 2013r. most. Potem bokami przez miasto przebijamy się na dworzec kolejowy Toruń Wschodni. I koleją wracamy do Poznania. Fajnie, że za jasności. Lubię patrzeć przez okno na zmieniające się krajobrazy. Z Poznania jeszcze tylko niecałe 20 km i dom. Po kręceniu się po Toruniu, bieganiu z rowerami po peronach i przebijaniu się przez poznańskie korki średnia spadła do 27,2 km/h.
Praca
Piątek, 10 stycznia 2014 Kategoria do 50
| Km: | 34.95 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 6.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 213m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Praca. W jedną stronę z wiatrem, w drugą pod wiatr. Wiało całkiem konkretnie, raz po raz przeleciała mżawka. Po pracy wyjazd na spotkanie. Zmarzłam.
Praca
Czwartek, 9 stycznia 2014 Kategoria do 50
| Km: | 31.89 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 183m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Do pracy +1 stopień i mgła, z pracy +9 stopni. To był piękny, szary dzień. Po pracy kółeczko dookoła domu. Całość zrobiona pomału.
Praca
Środa, 8 stycznia 2014 Kategoria do 50
| Km: | 41.23 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 8.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 245m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Dojazd do pracy, na Poznańską i do rodziców.
Praca +
Wtorek, 7 stycznia 2014 Kategoria do 50
| Km: | 37.33 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 7.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 201m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Rano w deszczu, ciemnościach i częściowo w błocie. To nie jest to za czym przepadam, no ale trasę znam na pamięć. Z powrotem już dużo, dużo przyjemniej - piękna wiosna! Dzisiejsza pogoda bardzo przypominała mi miniony czerwiec na islandzkich Fiordach Zachodnich. To popołudnie było jak wieczór w Bíldudalur.
Po pracy wizyta w sąsiedniej wiosce, potem pętelka wokół jeziora i zakupy w sklepie zoologicznym - tym razem z częściowym sukcesem.
Po pracy wizyta w sąsiedniej wiosce, potem pętelka wokół jeziora i zakupy w sklepie zoologicznym - tym razem z częściowym sukcesem.
Szosowo
Poniedziałek, 6 stycznia 2014 Kategoria do 100
| Km: | 70.36 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 6.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 240m | Sprzęt: Kolarzówka | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Z Krzysztofem i Robertem na szosówkach. Przyjemny wypad przy świetnej pogodzie. Wiatr niby nieduży, a jednak na południe jechało się znacznie ciężej niż na północ. Całość w dolnym chwycie.
Kościół +
Poniedziałek, 6 stycznia 2014 Kategoria do 50
| Km: | 14.84 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 90m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Dojazd do Kościoła i na koncert kolęd.
Zakupy
Niedziela, 5 stycznia 2014 Kategoria do 50
| Km: | 6.86 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 8.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 44m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Szybka zmiana rowerów i na zakupy! :-)
Ponownie w Puszczy
Niedziela, 5 stycznia 2014 Kategoria do 100
| Km: | 53.42 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 8.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 272m | Sprzęt: Terenówka | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Terenówką w Puszczy z Krzysiem i Robertem. Chłopaki dziś cisnęli mocno. Kiedy w terenie gnałam 25km/h, a oni się oddalali zaczęłam się zastanawiać, czy wszystko jest OK i czy tak właśnie powinna wyglądać styczniowa przejażdżka ;-). Na szosowej końcówce zjechaliśmy się z chłopakami trenującymi na rundzie. Z radością się schowałam w grupce. Jeden z młodych nie utrzymał koła.
W Puszczy
Sobota, 4 stycznia 2014 Kategoria do 100
| Km: | 55.09 | Km teren: | 52.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 6.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 219m | Sprzęt: Terenówka | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Terenówką z mężem po Puszczy. Prawie wszystko w terenie, nachylenie maksymalne 13%. Jechało mi się dziś cudownie lekko.





