Gatto.Rosablog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl
Statystyki zbiorcze na stronę

Znajomi

wszyscy znajomi(97)
Kalendarz na stronę

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Kot.bikestats.pl

linki

Nad niespokojnym morzem

Niedziela, 19 grudnia 2021 Kategoria do 50, Kocia czytelnia
Km: 45.73 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Przełajówka Aktywność: Jazda na rowerze
Budzi mnie dopiero światło dnia. Cholera! Zaspałam! Wśród donośnego szumu morza i drzew, budzik był zupełnie niesłyszalny. Zaspałam o całą godzinę. Szybko wychodzę z namiotu i oczom moim ukazuje się widok zupełnie niezwykły: oto morze i wysokie, spienione fale, a na środku nad tym wszystkim, na niebie wisi sobie najspokojniej w świecie księżyc w pełni. Wody srebrzą się od jego blasku i jest niewiarygodnie pięknie!





Pospiesznie piję kawę, jem śniadanie i zwijam biwak. Przecież chcę jeszcze mieć trochę czasu w pięknym Jarosławcu oraz zjeść rybkę w Ustce. Skoro przetrwałam tę straszną noc, należy mi się! Morze nie odcięło mi drogi powrotu na wał. Idę na chwilę nad kanał. Jest pełen wody. Ponoć latem często jest tu sucho i nie ma połączenia między jeziorem a morzem. Teraz jest głęboko. Nie odważyłabym się przejść przez kanał w tych warunkach hydrologicznych, nawet gdyby było ciepło.





Robię kilka zdjęć i jadę do końca mierzei, a potem drogą nadmorską do Jarosławca. Tu tradycyjne zdjęcie przy latarni i wizyta w przystani rybackiej. Rozmawiam z rybakami. Mówią, że nocny sztorm osiągał 8 stopni w skali Beauforta, a teraz mamy 5-6.





Do Ustki mam stąd 33 km umiarkowanie ciekawej drogi, która nie idzie bezpośrednio nad morzem.



Wieje już nieco słabiej niż wczoraj w ciągu dnia. No i wreszcie nie pada! W Ustce, bliżej morza, wiatr znowu staje się dokuczliwy. Idę w znajome miejsce przy latarni na rybkę i zupę pomidorową.





Potem kręcę się jeszcze po miasteczku i o 13:02 ruszam pociągiem w długą drogę do domu.


komentarze
Tak, we Francji też była trudna noc. Było nawet gorzej, bo jednak trzeba było się ewakuować w bezpieczniejsze miejsce.
Dzięki, Przemek, również wszystkiego dobrego w Nowym Roku! :)
Kot
- 21:08 sobota, 15 stycznia 2022 | linkuj
No, no ... nieźle. Znowu było ciekawie i zarazem strasznie;).
Z tego co zdołałem zapamiętać z opisów Twoich podróży, to chyba już przeżyłaś podobny horror. O ile dobrze pamiętam, było to w 2 lata temu podczas podróżowania po Francji. Nocowanie rozpoczęłaś gdzieś nad brzegiem morza, by potem wskutek niezbyt przyjaznej pogody, przenieść się na cmentarz i tam ponownie rozłożyć namiot pomiędzy grobami.
Pozdrawiam i życzę udanych wyjazdów w 2022 roku.
przemekturysta
- 22:27 środa, 5 stycznia 2022 | linkuj
Yurek, nie czytają na szczęście :). Oczywiście za wyjątkiem K. Ale on podobny jest do mnie, więc luz.
Co do spodni, to gdyby nie to, że miałam ten fragment karimaty, to pewnie bym zdecydowała się spać w samej bieliźnie. Przy 4 stopniach na plusie i porządnym śpiworze, jaki ze sobą miałam, to by ze spokojem wystarczyło. Gdyby temperatura była na minusie, to bym szukała kwatery. Zimno mi nie było :)

Piotrp, dzięki, miło mi!

Życzę Wam wszystkiego dobrego w Nowym Roku!
Kot
- 14:45 piątek, 31 grudnia 2021 | linkuj
Jesteś niesamowita. Twoje wyjazdy to po trochę jakby poznawanie Polski.
Pozdrawiam i też życzę Ci najlepszego W Nowym Roku.
piotrp
- 14:18 piątek, 31 grudnia 2021 | linkuj
Mam nadzieję, że Twoi bliscy nie czytają tego bloga. Bywają tu bowiem momenty dramatyczne i straszne. No i oe spanie w mokrych spodniach, to naprawdę proszenie się o poważne kłopoty zdrowotne. Pozdrawiam w starym i życzę lepszego Nowego Roku!
yurek55
- 13:29 piątek, 31 grudnia 2021 | linkuj
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!

kategorie bloga

Moje rowery

Hardtail 78409 km
Przełajówka 51579 km
Terenówka 26133 km
Kolarzówka 51959 km

szukaj

archiwum