Lubliniec
Piątek, 9 października 2020 Kategoria do 50, Kocia czytelnia
| Km: | 9.52 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:35 | km/h: | 16.32 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 46m | Sprzęt: Przełajówka | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po pierwszym, bardzo udanym, objeździe gmin na Śląsku,
wybrałam się tam po raz kolejny. Tak się akurat złożyło, że prognozy były
raczej sprzyjające, tzn. miało nie padać za dnia.
W piątkowe popołudnie czas spędzam na dworcu kolejowym w Poznaniu. Coś musiało się zadziać, bo na świetlnej tablicy prawie wszystkie pociągi mają wpisane opóźnienia. I to duże. Mój też, a to oznacza, że do Lublińca (gdzie tym razem zaczynam gminną wyrypę) dojadę bardzo późno.

Po długim oczekiwaniu na pociąg, a potem długiej podróży, docieram do Lublińca. Jest ciemno i późno. Na rynku pustawo. Poza jednym ogródkiem z młodzieżą i dwoma porządnie podpitymi panami w średnim wieku, jest tu pusto.

Robię kilka zdjęć i zmywam się. Do lasu, spać.

Zaliczone gminy: Lubliniec, Pawonków.
W piątkowe popołudnie czas spędzam na dworcu kolejowym w Poznaniu. Coś musiało się zadziać, bo na świetlnej tablicy prawie wszystkie pociągi mają wpisane opóźnienia. I to duże. Mój też, a to oznacza, że do Lublińca (gdzie tym razem zaczynam gminną wyrypę) dojadę bardzo późno.

Po długim oczekiwaniu na pociąg, a potem długiej podróży, docieram do Lublińca. Jest ciemno i późno. Na rynku pustawo. Poza jednym ogródkiem z młodzieżą i dwoma porządnie podpitymi panami w średnim wieku, jest tu pusto.

Robię kilka zdjęć i zmywam się. Do lasu, spać.

Zaliczone gminy: Lubliniec, Pawonków.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!





