Wielanowo
Sobota, 8 września 2018 Kategoria do 250, Kocia czytelnia, Wielanowo
| Km: | 246.70 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 1046m | Sprzęt: Kolarzówka | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Rano i wieczorem
Z nieba płyną łzy. Z oczu kapie deszcz. Srebrna rzeka wije się jak kręta droga. Cicho. Ciemno. Miękko. Zamykam oczy i patrzę w niebo.
Wieczorem
Dróżniczka w końcu otwiera małe okno. Jest zaskoczona gdy dowiaduje się, że przyjechałam tu specjalnie. Myślała, że to przypadek. Że przez przypadek wysiadłam na niewłaściwej stacji.

Przed południem
Opcje. Opcje. Wystarczy kliknięcie i wszystko się zmienia. Wszystko jest dziecinnie proste. Rzeczywistość obraca się pod moimi palcami.
Wieczorem
A teraz trzeba kawałek się cofnąć. Dalej już tylko pustka, więc tej okazji nie można puścić. Wymagania są adekwatne do okoliczności: woda, czekolada, ciastka. Więcej dziś nie trzeba mi.

Wieczorem
Moje buty i koła kolarzówki zapadają się w jasnym, sypkim piasku. Na stację w Wielanowie właśnie wjechał pociąg. Chwilę po jego odjeździe pod małym budynkiem stoję ja. Ktoś jest w środku, pali się światło.
W środku dnia
Tu i teraz musi być szybko. Tam gdzie nieprzyjemnie, trzeba działać szybko i zdecydowanie. Przed - w trakcie - za. Nie dotykam stopami ziemi. Oddycham głęboko i równo. Skupiam wzrok na drodze. Łamię zakazy. I w końcu Szczecinek zostaje daleko za mną.
Wieczorem
Nie trzeba się spieszyć. To jest czas, by zwolnić i chłonąć wieczór. Żadna z tych chwil się nie powtórzy.
W nocy
Kiedy położę się w namiocie będę słuchać rykowiska. To już wrzesień. Ten czas. Raz po raz obudzi mnie przejeżdżający pociąg. Nie wydarzy się nic nieoczekiwanego.
Przed świtem
Biegnę peronem do ostatniego wagonu. Wrzucenie roweru do pociągu wymaga siły. Peron jest bardzo niski, a schodki wagonu wysokie. Drugie podejście jest skuteczne.
W nocy
Jesteśmy jak gwiazdy na niebie. Świecimy całą noc, lub pojawiamy się tylko na chwilę. Jest nas wielu, układamy się w konstelacje. Jesteśmy bardzo daleko od siebie, choć gdy się na nas patrzy wydaje się, że jesteśmy blisko. Świecimy światłem stałym, lub przewrotnie mrugamy. Czasem spadamy na ziemię. Wszyscy bledniemy, kiedy wschodzi słońce.

Rano
„Hello from the other side, I must have called a thousand times to tell you I`am sorry for everything thatI`ve done , but when I call you never seem to be home.”
Wieczorem
Nie boję się. Zdejmuję okulary i z uśmiechem odpowiadam na pytanie, które mi zadała:
- będę spała tam - lekko się odwracam i pokazuję palcem na las za moimi plecami. Proszę nikomu nie mówić, że tu jestem.
Uśmiecha się i to wystarczy za gwarancję. Dodaje tylko, bym uważała na zwierzęta. Te lasy są pełne zwierząt.
Rano
Kiedy na samym początku idzie źle, łatwo rzucić wszystko w diabły. 27 km od domu łapie mnie ulewa. A może wrócę? Po co moknąć, skoro w domu jest ciepło i nie pada?
W środku dnia
Wiatr wieje w twarz, słońce pali moją skórę. Zapomniałam kremu przeciwsłonecznego.
Wieczorem
Patrzę w okna, w których palą się światła. Ciepłe światła zwykłego życia. Czy tam mieszka szczęście? A może… to tylko iluzje. Lubię patrzeć w okna.
W nocy
Późne lato w Wielanowie. Zimna noc, 8°C. Rykowisko. Las sosnowy pochyla się w milczeniu nade mną. Ja też milczę. Dobranoc.
To ja
Łatwiej jest mi coś napisać, niż powiedzieć przez telefon. Łatwiej pojechać gdzieś samej niż w grupie. Łatwiej zorganizować daleki zagraniczny wyjazd, niż znosić zwykłą codzienność. Nie słodzę herbaty. Lubię grzyby i szpinak. Moje oczy mają kolor zielony.
Przed świtem
Na drewnianej, brązowej ławce czekam na pociąg. Niski, gruntowy peron, kwiaty przed budynkiem dworca. Nic się nie zmieniło. Wyjadę stąd nim wzejdzie słońce. Moja noc w wielanowskim lesie dobiega końca.
Rano
Na rozjeździe pali się czerwone światło. Kilkaset kilometrów dalej ktoś wysadził most i... to jest dobra wiadomość, choć jeszcze o tym nie wiem.
Mapa
Z nieba płyną łzy. Z oczu kapie deszcz. Srebrna rzeka wije się jak kręta droga. Cicho. Ciemno. Miękko. Zamykam oczy i patrzę w niebo.
Wieczorem
Dróżniczka w końcu otwiera małe okno. Jest zaskoczona gdy dowiaduje się, że przyjechałam tu specjalnie. Myślała, że to przypadek. Że przez przypadek wysiadłam na niewłaściwej stacji.

Przed południem
Opcje. Opcje. Wystarczy kliknięcie i wszystko się zmienia. Wszystko jest dziecinnie proste. Rzeczywistość obraca się pod moimi palcami.
Wieczorem
A teraz trzeba kawałek się cofnąć. Dalej już tylko pustka, więc tej okazji nie można puścić. Wymagania są adekwatne do okoliczności: woda, czekolada, ciastka. Więcej dziś nie trzeba mi.

Wieczorem
Moje buty i koła kolarzówki zapadają się w jasnym, sypkim piasku. Na stację w Wielanowie właśnie wjechał pociąg. Chwilę po jego odjeździe pod małym budynkiem stoję ja. Ktoś jest w środku, pali się światło.
W środku dnia
Tu i teraz musi być szybko. Tam gdzie nieprzyjemnie, trzeba działać szybko i zdecydowanie. Przed - w trakcie - za. Nie dotykam stopami ziemi. Oddycham głęboko i równo. Skupiam wzrok na drodze. Łamię zakazy. I w końcu Szczecinek zostaje daleko za mną.
Wieczorem
Nie trzeba się spieszyć. To jest czas, by zwolnić i chłonąć wieczór. Żadna z tych chwil się nie powtórzy.
W nocy
Kiedy położę się w namiocie będę słuchać rykowiska. To już wrzesień. Ten czas. Raz po raz obudzi mnie przejeżdżający pociąg. Nie wydarzy się nic nieoczekiwanego.
Przed świtem
Biegnę peronem do ostatniego wagonu. Wrzucenie roweru do pociągu wymaga siły. Peron jest bardzo niski, a schodki wagonu wysokie. Drugie podejście jest skuteczne.
W nocy
Jesteśmy jak gwiazdy na niebie. Świecimy całą noc, lub pojawiamy się tylko na chwilę. Jest nas wielu, układamy się w konstelacje. Jesteśmy bardzo daleko od siebie, choć gdy się na nas patrzy wydaje się, że jesteśmy blisko. Świecimy światłem stałym, lub przewrotnie mrugamy. Czasem spadamy na ziemię. Wszyscy bledniemy, kiedy wschodzi słońce.

Rano
„Hello from the other side, I must have called a thousand times to tell you I`am sorry for everything thatI`ve done , but when I call you never seem to be home.”
Wieczorem
Nie boję się. Zdejmuję okulary i z uśmiechem odpowiadam na pytanie, które mi zadała:
- będę spała tam - lekko się odwracam i pokazuję palcem na las za moimi plecami. Proszę nikomu nie mówić, że tu jestem.
Uśmiecha się i to wystarczy za gwarancję. Dodaje tylko, bym uważała na zwierzęta. Te lasy są pełne zwierząt.
Rano
Kiedy na samym początku idzie źle, łatwo rzucić wszystko w diabły. 27 km od domu łapie mnie ulewa. A może wrócę? Po co moknąć, skoro w domu jest ciepło i nie pada?
W środku dnia
Wiatr wieje w twarz, słońce pali moją skórę. Zapomniałam kremu przeciwsłonecznego.
Wieczorem
Patrzę w okna, w których palą się światła. Ciepłe światła zwykłego życia. Czy tam mieszka szczęście? A może… to tylko iluzje. Lubię patrzeć w okna.
W nocy
Późne lato w Wielanowie. Zimna noc, 8°C. Rykowisko. Las sosnowy pochyla się w milczeniu nade mną. Ja też milczę. Dobranoc.
To ja
Łatwiej jest mi coś napisać, niż powiedzieć przez telefon. Łatwiej pojechać gdzieś samej niż w grupie. Łatwiej zorganizować daleki zagraniczny wyjazd, niż znosić zwykłą codzienność. Nie słodzę herbaty. Lubię grzyby i szpinak. Moje oczy mają kolor zielony.
Przed świtem
Na drewnianej, brązowej ławce czekam na pociąg. Niski, gruntowy peron, kwiaty przed budynkiem dworca. Nic się nie zmieniło. Wyjadę stąd nim wzejdzie słońce. Moja noc w wielanowskim lesie dobiega końca.
Rano
Na rozjeździe pali się czerwone światło. Kilkaset kilometrów dalej ktoś wysadził most i... to jest dobra wiadomość, choć jeszcze o tym nie wiem.
Mapa
komentarze
Poruszający, poetycki tekst. Mogę podziwiać spanie w lesie, w namiocie, samotnie, ale to ściąganie na siebie realnego niebezpieczeństwa. Widocznie to lubisz. Jako nastolatka też robiłam szalone rzeczy. Teraz już nie jestem nastolatką...
jotka69 - 05:41 wtorek, 11 września 2018 | linkuj
Gdyby nie Ty, nie wiedział bym, że istnieje taka miejscowość. Ponieważ znam ją wyłącznie z Twoich zdjęć, domyślam się, że ma dla Ciebie szczególne znaczenie.
Piękny i poruszający wpis. lutra - 19:51 poniedziałek, 10 września 2018 | linkuj
Piękny i poruszający wpis. lutra - 19:51 poniedziałek, 10 września 2018 | linkuj
Powiało listopadem. ;)
Fabuły raczej nie ogarniam. Czyżby Kot wyprowadziła się do lasu? :> mors - 15:54 poniedziałek, 10 września 2018 | linkuj
Fabuły raczej nie ogarniam. Czyżby Kot wyprowadziła się do lasu? :> mors - 15:54 poniedziałek, 10 września 2018 | linkuj
Bardzo osobisty wpis. Trochę jak niemy krzyk zza szyby. I to takiej, w której odbija się świat obserwatora i nie widać co jest po drugiej stronie. Na pozór wszystko wydaje się być w porządku. Ciekawe czy ta emocjonalna podroż coś ulżyła.
garmin - 19:12 niedziela, 9 września 2018 | linkuj
Pamiętam z poprzedniego wpisu kiedyś tam, małą stacyjkę w Wielanowie.
Co, jak co, ale pisać to umisz jak mało kto.
Uśmiechu życzę. Bitels - 16:33 niedziela, 9 września 2018 | linkuj
Co, jak co, ale pisać to umisz jak mało kto.
Uśmiechu życzę. Bitels - 16:33 niedziela, 9 września 2018 | linkuj
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!





