Idąc przez czas
Środa, 24 stycznia 2018 Kategoria do 50
| Km: | 26.59 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 150m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Dziś jadąc rowerem, patrzyłam na czas. Widziałam go, jak mnie mija, przepływa obok. Był uciekającą drogą. Stawał się zachodem słońca oraz mgłami podnoszącymi się nad doliną. Gdzieś na niebie, zaśpiewał ptak i poczułam po raz pierwszy tej zimy, że to nie jest listopad, ani styczeń, lecz... chyba marzec.
Idę przed siebie, choć idę tyłem. Patrząc przed siebie, patrzę zatem za siebie. Wzrok mam utkwiony w przeszłości.
To dlatego czasem się potykam, chwieję i upadam.
Któregoś dnia popatrzę tam, dokąd idę. Zacznę iść pewnie i szybko i z uśmiechem na twarzy. Ciekawa jestem, czy rozpoznam ten dzień. Czy może... po prostu stwierdzę, że to już się stało - kiedyś, w przeszłości.
Dziś rano padał mały deszcz. Zupełnie mi nie przeszkadzał.
Idę przed siebie, choć idę tyłem. Patrząc przed siebie, patrzę zatem za siebie. Wzrok mam utkwiony w przeszłości.
To dlatego czasem się potykam, chwieję i upadam.
Któregoś dnia popatrzę tam, dokąd idę. Zacznę iść pewnie i szybko i z uśmiechem na twarzy. Ciekawa jestem, czy rozpoznam ten dzień. Czy może... po prostu stwierdzę, że to już się stało - kiedyś, w przeszłości.
Dziś rano padał mały deszcz. Zupełnie mi nie przeszkadzał.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!





