Kontrasty
Niedziela, 15 października 2017 Kategoria do 100, Kocia czytelnia
| Km: | 68.74 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 326m | Sprzęt: Hardtail | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Ten dzień był pełen kontrastów. Zaczęłam od wizyty w cukierni. Potem uciekłam w teren, nad jezioro, a następnie na parę ładnych chwil pożegnałam ciszę i spokój wyjeżdżając na DK92. Miałam na liczniku około 8-10 km i to był dobry czas na kawę. Mój żołądek nie zdążył się jeszcze uporać ze śniadaniem, zatem... McD, czy Orlen? Wybór w tej sytuacji był oczywisty: kawa i Orlen. McD był ponad moje możliwości ;).
Kawę przegryzłam rogalikiem. Tak posilonaobżarta, ledwo dałam radę wsiąść na rower. Powoli udało mi się dotoczyć do centrum handlowego ETC. Najpierw odwiedziłam supermarket budowlany, nie bez problemów kupiłam rurkę termokurczliwą (nie miała naklejonej ceny, a pani na kasie nie wiedziała co to jest, musiałam się tłumaczyć). Potem byłam w drogerii (w Rossmanie są teraz świetne promocje), a na koniec kupowałam kabelki w RTV.
Na kawie i zakupach zeszła mi ponad godzina. Nadszedł więc czas, by w końcu uskutecznić jakąś wycieczkę. Wydostałam się ze Swarzędza, z miasta trafiłam w szczere pole. Gruntowa ścieżka znienacka się skończyła, nie miałam jednak ochoty zawracać, więc improwizowałam. Była to improwizacja częściowo piesza, bo na azymut przez pola nie zawsze się dało jechać. Myślałam nawet o "soli kolarstwa", czyli o spacerze z rowerem. Jednak owa "sól" to spacer po górach. Tu nijak gór nie było. Zatem to nie była sól. Trudno stwierdzić co to było. Z pewnością grząska ziemia, potem polna droga, w końcu - na chwilę pod kołami pojawił się nawet asfalt!
Skoro już jednak zaczęłam zabawę z terenem, wymyśliłam, że zjadę nad jez. Góra. Zjazd po przykrytych błotem kamieniach zamienił się w zjazdo-zejście. Spotkałam tu chłopaka jadącego kładem. Jedyna uśmiechnięta na trasie osoba. Przejechał obok powoli, aby mnie nie ochlapać błotem. Stąd do PK Promno miałam już blisko. Wystarczyło tylko przekroczyć mini bród (dokładnie tak: przekroczyłam - jeden duży krok i już!) oraz wtoczyć się po mokrych kamieniach pod górkę. Lasy Promna stały przede mną otworem. Pojawili się ludzie. Spacerowicze. To uczucie, gdy nie chcesz nikogo spotkać i spotykasz.... gdy w popłochu myślisz, gdzie by tu odbić w bok, by było odpowiednio aspołecznie i wiesz, że nie ma szans, bo akurat nie ma bocznej ścieżki. Eh, no nic, trzeba było się minąć.

Piękna jesień w lasach pod Promnem. A potem asfalt w stronę Pobiedzisk. I gdy już myślałam, że uda się nie wjechać do miasta, to właśnie wtedy się nie udało. Przyjemna gruntówka zakończyła się chatką. Trzeba więc się było cofnąć. Miasto i Orlen. Idealnie, bo kończyła się woda. Uwielbiam umywalki na Orlenach!
Do Jerzyna nowy asfalt. Potem Kołata, chwila i już byłam nad jez. Kowalskim. Przyjemne popołudnie. Stałam nad wodą i wcinałam czekoladowe ciastko. W Jerzykowie stuk-tuk-tuk po brukowej kostce, dalej po betonówkach i znowu trafiłam do lasu. Nieco błota, kamienny bruk, trochę piachu, kilka kałuż wielkich jak jeziora, ubity grunt. Zaczęło pachnieć wieczorem....
W Wierzonce krótka wizyta na leśnym cmentarzu, potem chwile zachwytu nad stawami rybnymi. Tu jesień jest najbardziej kolorowa, jesienna i... przemijanie nie przeraża. Na niebie unosił się balon. Było cicho, spokojnie. Przyszła pora by znowu zaszyć się w las. Stary, kamienny bruk pod kołami, liście, asfalt, trawa, gałęzie. Góra, dół, piaszczysty singielek, asfalt, kostka brukowa.
I to tyle na dziś.
Mapa:
Garść zdjęć
Kawę przegryzłam rogalikiem. Tak posilona
Na kawie i zakupach zeszła mi ponad godzina. Nadszedł więc czas, by w końcu uskutecznić jakąś wycieczkę. Wydostałam się ze Swarzędza, z miasta trafiłam w szczere pole. Gruntowa ścieżka znienacka się skończyła, nie miałam jednak ochoty zawracać, więc improwizowałam. Była to improwizacja częściowo piesza, bo na azymut przez pola nie zawsze się dało jechać. Myślałam nawet o "soli kolarstwa", czyli o spacerze z rowerem. Jednak owa "sól" to spacer po górach. Tu nijak gór nie było. Zatem to nie była sól. Trudno stwierdzić co to było. Z pewnością grząska ziemia, potem polna droga, w końcu - na chwilę pod kołami pojawił się nawet asfalt!
Skoro już jednak zaczęłam zabawę z terenem, wymyśliłam, że zjadę nad jez. Góra. Zjazd po przykrytych błotem kamieniach zamienił się w zjazdo-zejście. Spotkałam tu chłopaka jadącego kładem. Jedyna uśmiechnięta na trasie osoba. Przejechał obok powoli, aby mnie nie ochlapać błotem. Stąd do PK Promno miałam już blisko. Wystarczyło tylko przekroczyć mini bród (dokładnie tak: przekroczyłam - jeden duży krok i już!) oraz wtoczyć się po mokrych kamieniach pod górkę. Lasy Promna stały przede mną otworem. Pojawili się ludzie. Spacerowicze. To uczucie, gdy nie chcesz nikogo spotkać i spotykasz.... gdy w popłochu myślisz, gdzie by tu odbić w bok, by było odpowiednio aspołecznie i wiesz, że nie ma szans, bo akurat nie ma bocznej ścieżki. Eh, no nic, trzeba było się minąć.

Piękna jesień w lasach pod Promnem. A potem asfalt w stronę Pobiedzisk. I gdy już myślałam, że uda się nie wjechać do miasta, to właśnie wtedy się nie udało. Przyjemna gruntówka zakończyła się chatką. Trzeba więc się było cofnąć. Miasto i Orlen. Idealnie, bo kończyła się woda. Uwielbiam umywalki na Orlenach!
Do Jerzyna nowy asfalt. Potem Kołata, chwila i już byłam nad jez. Kowalskim. Przyjemne popołudnie. Stałam nad wodą i wcinałam czekoladowe ciastko. W Jerzykowie stuk-tuk-tuk po brukowej kostce, dalej po betonówkach i znowu trafiłam do lasu. Nieco błota, kamienny bruk, trochę piachu, kilka kałuż wielkich jak jeziora, ubity grunt. Zaczęło pachnieć wieczorem....
W Wierzonce krótka wizyta na leśnym cmentarzu, potem chwile zachwytu nad stawami rybnymi. Tu jesień jest najbardziej kolorowa, jesienna i... przemijanie nie przeraża. Na niebie unosił się balon. Było cicho, spokojnie. Przyszła pora by znowu zaszyć się w las. Stary, kamienny bruk pod kołami, liście, asfalt, trawa, gałęzie. Góra, dół, piaszczysty singielek, asfalt, kostka brukowa.
I to tyle na dziś.
Mapa:
Garść zdjęć
komentarze
Zadziwiające, że ceny paliw na Orlenie są porównywalne z tym co u mnie, dziś było 4,61 i 4,41 za dwa najpopularniejsze rodzaje, tylko kilka groszy różnicy :)
paprykarz1983 - 20:01 poniedziałek, 16 października 2017 | linkuj
We Wierzonce czas się zatrzymał na chwilę :-)
grigor86 - 19:36 poniedziałek, 16 października 2017 | linkuj
"Wszystko płynie i nic nie pozostaje takie samo" (Heraklit z Efezu)
Wszystko przemija...
Wspaniałe fotki z terenu i oczywiście "Gwiazda"! :) malarz - 19:24 poniedziałek, 16 października 2017 | linkuj
Wszystko przemija...
Wspaniałe fotki z terenu i oczywiście "Gwiazda"! :) malarz - 19:24 poniedziałek, 16 października 2017 | linkuj
A korzystasz z tej aplikacji na telefonie co ma orlen ? - tam są kupony i bardzo często na kawę , na hot-doga lub zapiekankę :)
Katana1978 - 19:13 poniedziałek, 16 października 2017 | linkuj
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!





