Z wizytą w Świnoujściu :)
Sobota, 2 kwietnia 2016 Kategoria do 350, Kocia czytelnia
Uczestnicy
| Km: | 305.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 11:50 | km/h: | 25.77 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 13.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 1018m | Sprzęt: Przełajówka | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Późnym wieczorem wychodzę ze spotkania i jadę do Starszejpani. Mam na sobie popielatą sukienkę oraz buty balerinki.
Buty balerinki.... czy na pewno wzięłam na zmianę buty SPD?
W samochodzie mam rower, strój, wszystko, tylko nie buty SPD. Zrezygnowana i zła wracam do domu. Przecież nie polecę do Świnoujścia w balerinkach.
Śpię niecałe 5 godzin, ale całe zebranie się, dojazd zajmują trochę czasu i ruszamy dopiero po 9:00. To dość późno jak na trasę 300 km, zakończoną wizytą... Trzeba więc deptać, by nie dojechać np. na trzecią w nocy ;). Od razu idzie nam szybko. Mój rower tak jakby sam jedzie. Nic dziwnego: zdjęłam mu ciężkie opony jesienne i założyłam lżejsze na wiosnę i lato. Poza tym nie wiozę namiotu i śpiworu, no i nie jest to tak jak w minioną niedzielę wyrypa pod wiatr. Wiaterek delikatnie nam pomaga. Słońce i bezchmurne niebo nastrajają optymistycznie. Ach! Może by tak zrobić zdjęcie?
Aparat w dłoń i... nic! Nie wzięłam karty. Co za roztargnienie: w nocy bez butów, rano - bez karty.
Kartę udaje mi się kupić dopiero po mniej więcej 80 km jazdy - w Krzyżu. Na kawę zatrzymujemy się w Drezdenku, na zakończenie 50 km jazdy północnym skrajem Puszczy Noteckiej z przeszkadzającym wiatrem. Przetrwałyśmy jakoś ten wiatr i trzeba to uczcić! Od teraz będzie tylko lepiej i wiatr elegancko dopomoże. Gdzieś w okolicach Choszczna coś zaczyna się dziać z mapą w moim gpsie. Próbuję różnych akcji, wyłączam wszystkie mapy, uruchamiam jedną, wyłączam urządzenie, włączam ponownie, majstruję przy szczegółowych ustawieniach mapy. I nic! Nie widzę w ogóle innych dróg poza moim śladem. Widać linie kolejowe, energetyczne, pola, lasy, nawet szlaki rowerowe, ale nie normalne drogi. Bardzo utrudnia to jazdę i w miastach Starsza pilotuje pokrzykując wesoło gdzie mam jechać. No to lecim! Jednak nie na Szczecin, lecz na Stargard. Po drodze straszliwe dziury i wyrwy w drodze. W Stargardzie oddychamy z ulgą, że mamy ten wredny odcinek za sobą.

W Goleniowie na stacji robimy drugi dłuższy postój. Robi się ciemno i temperatura spada, więc przy okazji ubieramy się cieplej. Do Świnoujścia jeszcze 75 km. Tyle tylko, że niestety już w coraz głębszej szarówce, a potem ciemności. Dość dziurawymi i wyboistymi drogami lecimy aż do wyjazdu na DK3. Robi się wreszcie równo i gładko, jazda jest przyjemna - ruchu dużego nie doświadczamy, a mamy do dyspozycji szerokie pobocze. W samym Świnoujściu chwila zamotania przed dojazdem do przeprawy promowej. Mamy wbite ślady do odbiorników, ale czy to na pewno TA przeprawa? Starsza zastanawia się, więc i ja tracę pewność. Szybki telefon i ustalamy, że ślad pociągnęłam dobrze. Na prom spóźniamy się klika minut i musimy aż pół godziny czekać.
Po przeprawie szybkie zakupy na Orlenie i pędzimy do Magii i Yoshka, którzy od dawna już na nas czekają. Ugoszczone zostajemy wspaniale (i za tę przemiłą gościnę serdecznie dziękujemy), a wieczornym rozmowom nie ma końca :).
Zdjęcia
Parę słów od Starszejpani
Buty balerinki.... czy na pewno wzięłam na zmianę buty SPD?
W samochodzie mam rower, strój, wszystko, tylko nie buty SPD. Zrezygnowana i zła wracam do domu. Przecież nie polecę do Świnoujścia w balerinkach.
Śpię niecałe 5 godzin, ale całe zebranie się, dojazd zajmują trochę czasu i ruszamy dopiero po 9:00. To dość późno jak na trasę 300 km, zakończoną wizytą... Trzeba więc deptać, by nie dojechać np. na trzecią w nocy ;). Od razu idzie nam szybko. Mój rower tak jakby sam jedzie. Nic dziwnego: zdjęłam mu ciężkie opony jesienne i założyłam lżejsze na wiosnę i lato. Poza tym nie wiozę namiotu i śpiworu, no i nie jest to tak jak w minioną niedzielę wyrypa pod wiatr. Wiaterek delikatnie nam pomaga. Słońce i bezchmurne niebo nastrajają optymistycznie. Ach! Może by tak zrobić zdjęcie?
Aparat w dłoń i... nic! Nie wzięłam karty. Co za roztargnienie: w nocy bez butów, rano - bez karty.
Kartę udaje mi się kupić dopiero po mniej więcej 80 km jazdy - w Krzyżu. Na kawę zatrzymujemy się w Drezdenku, na zakończenie 50 km jazdy północnym skrajem Puszczy Noteckiej z przeszkadzającym wiatrem. Przetrwałyśmy jakoś ten wiatr i trzeba to uczcić! Od teraz będzie tylko lepiej i wiatr elegancko dopomoże. Gdzieś w okolicach Choszczna coś zaczyna się dziać z mapą w moim gpsie. Próbuję różnych akcji, wyłączam wszystkie mapy, uruchamiam jedną, wyłączam urządzenie, włączam ponownie, majstruję przy szczegółowych ustawieniach mapy. I nic! Nie widzę w ogóle innych dróg poza moim śladem. Widać linie kolejowe, energetyczne, pola, lasy, nawet szlaki rowerowe, ale nie normalne drogi. Bardzo utrudnia to jazdę i w miastach Starsza pilotuje pokrzykując wesoło gdzie mam jechać. No to lecim! Jednak nie na Szczecin, lecz na Stargard. Po drodze straszliwe dziury i wyrwy w drodze. W Stargardzie oddychamy z ulgą, że mamy ten wredny odcinek za sobą.

W Goleniowie na stacji robimy drugi dłuższy postój. Robi się ciemno i temperatura spada, więc przy okazji ubieramy się cieplej. Do Świnoujścia jeszcze 75 km. Tyle tylko, że niestety już w coraz głębszej szarówce, a potem ciemności. Dość dziurawymi i wyboistymi drogami lecimy aż do wyjazdu na DK3. Robi się wreszcie równo i gładko, jazda jest przyjemna - ruchu dużego nie doświadczamy, a mamy do dyspozycji szerokie pobocze. W samym Świnoujściu chwila zamotania przed dojazdem do przeprawy promowej. Mamy wbite ślady do odbiorników, ale czy to na pewno TA przeprawa? Starsza zastanawia się, więc i ja tracę pewność. Szybki telefon i ustalamy, że ślad pociągnęłam dobrze. Na prom spóźniamy się klika minut i musimy aż pół godziny czekać.
Po przeprawie szybkie zakupy na Orlenie i pędzimy do Magii i Yoshka, którzy od dawna już na nas czekają. Ugoszczone zostajemy wspaniale (i za tę przemiłą gościnę serdecznie dziękujemy), a wieczornym rozmowom nie ma końca :).
Zdjęcia
Parę słów od Starszejpani
komentarze
300 km w 11 godz heh - dla mnie nieosiągalne :(. Pozdrawiam i podziwiam :)
Katana1978 - 06:46 czwartek, 7 kwietnia 2016 | linkuj
Jeszcze raz dziękuję za wspólnie spędzony weekend :) Było czadowo :)
Eranis - nie udaję tylko jestem zawsze pełna obaw czy podołam. Nie wiem na co mnie stać, mam nadzieję, że na więcej :) Nie jestem obeznana w aktualnych trendach paznokciowych - obiecuję jednak zgłębić temat. No laseczki, zrzucamy te fatałaszki i malujemy wszystko co się da :) starszapani - 21:13 wtorek, 5 kwietnia 2016 | linkuj
Eranis - nie udaję tylko jestem zawsze pełna obaw czy podołam. Nie wiem na co mnie stać, mam nadzieję, że na więcej :) Nie jestem obeznana w aktualnych trendach paznokciowych - obiecuję jednak zgłębić temat. No laseczki, zrzucamy te fatałaszki i malujemy wszystko co się da :) starszapani - 21:13 wtorek, 5 kwietnia 2016 | linkuj
Te trzysta i ta średnia nie robi już na mnie wrażenia z Twojej strony. Ale gdybyś pojechała w tych balerinkach to słałbym ukłony jak opętany ;)))
rmk - 19:32 wtorek, 5 kwietnia 2016 | linkuj
Widzę że silna grupa kobieca na bikestats się solidaryzuje i chyba chce pokazać że w siodle porusza się równie sprawnie jak faceci (ach te czasy)
Tak poważniej to gratulację za dystans i średnią, jak dla mnie takie osiągi są jeszcze niedostępne choć jeżdżę od małego. Relację w wycieczki jak zwykle bardzo fajne i motywujące. Kiedyś na pewno będę robił takie dystanse :) mofo - 13:36 wtorek, 5 kwietnia 2016 | linkuj
Tak poważniej to gratulację za dystans i średnią, jak dla mnie takie osiągi są jeszcze niedostępne choć jeżdżę od małego. Relację w wycieczki jak zwykle bardzo fajne i motywujące. Kiedyś na pewno będę robił takie dystanse :) mofo - 13:36 wtorek, 5 kwietnia 2016 | linkuj
Super! :)
P.S. Jeżeli w przyszłości będziesz/będziecie kiedyś jechać odcinek Choszczno - Stargard rekomenduję wariant przez Kolin (w Piaseczniku kierunek Pyrzyce, potem w Dolicach koło kościoła w prawo). Jest może trochę dalej, ale na przeważającej części trasy jest dobry asfalt i jedzie się nad wyraz przyjemnie. :) michuss - 07:12 wtorek, 5 kwietnia 2016 | linkuj
P.S. Jeżeli w przyszłości będziesz/będziecie kiedyś jechać odcinek Choszczno - Stargard rekomenduję wariant przez Kolin (w Piaseczniku kierunek Pyrzyce, potem w Dolicach koło kościoła w prawo). Jest może trochę dalej, ale na przeważającej części trasy jest dobry asfalt i jedzie się nad wyraz przyjemnie. :) michuss - 07:12 wtorek, 5 kwietnia 2016 | linkuj
Kocie, nie wiem jak Wy to zrobiłyście, ale ta średnia na trzech setkach dystansu, to po prostu powala :)
P.S.
Podoba mnie się też ta zmiana z geparda, na tę różową "kotkę" ;) sierra - 21:18 poniedziałek, 4 kwietnia 2016 | linkuj
P.S.
Podoba mnie się też ta zmiana z geparda, na tę różową "kotkę" ;) sierra - 21:18 poniedziałek, 4 kwietnia 2016 | linkuj
Przeczytałem dwie wersje z tej samej trasy. Obydwie są fantastyczne! Stanowicie fajny kolorowo, paznokciowo, rowerowy duet. ;) Jak zwykle, piękny wyczyn.
lutra - 21:05 poniedziałek, 4 kwietnia 2016 | linkuj
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!





