Gatto.Rosablog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl
Statystyki zbiorcze na stronę

Znajomi

wszyscy znajomi(101)
Kalendarz na stronę

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Kot.bikestats.pl

linki

Na kawę do Wrześni

Niedziela, 22 lutego 2015 Kategoria do 150, Kocia czytelnia
Km: 125.81 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: 270m Sprzęt: Przełajówka Aktywność: Jazda na rowerze
Dziś moim celem była budząca wiele kontrowersji restauracja. Jedni ją lubią, inni dostają wysypki na samą myśl o zjedzeniu tam czegokolwiek ;).

Kawa w McD to jest to!
W sumie McD mam blisko domu, ale żeby nie mieć wyrzutów sumienia, że obżeram się bez umiaru i w dodatku wcale się nie ruszam, wymyśliłam, że pojadę kawałek dalej. Swego czasu Anetka zamieściła u siebie na blogu fotkę, z której dobitnie wynikało, że w McD we Wrześni mają McCaffe: http://anetkas.bikestats.pl/1268644,4-Wrzesnia.htm...
Zatem do dzieła! Wsiadam na rower i gnam na kawę :). Gnam to jednak za dużo powiedziane - jadę dość emeryckim tempem. Żadnych cudów na tej trasie nie ma. Aż do Wrześni jadę na pamięć i... to mnie gubi, bo gdy spoglądam na GPS okazuje się, że jestem nieco za daleko. Wracam się więc kawałek. Po drodze mijam wspaniałą atrakcję - cygański opuszczony pałacyk. Zbudowany z rozmachem i fantazją. Lubię takie perełki ;).

W krainie błogości
W końcu docieram pod McD. Ach! Gdy przypinam rower, od razu mogę się wczuć w błogą atmosferę, która tu panuje - z głośników sączy się delikatna muzyka. Nie będę jednak jadła na zewnątrz i z nadzieją na tę miłą muzykę również w lokalu, ładuję się do środka. Na pierwszy ogień biorę kanapkę i frytki. Przejechałam przecież te 50km i mam prawo czuć się głodna, prawda? A skoro tak, to wezmę też kawę i ciastko! Kawa jest pyszna, karmelowa. Ciastko też super. Fajnie się siedzi, ale do domu kawał drogi, czas więc jechać.

Grzeczna
Powrót to niespodziewany dramat. Już na samym początku okazuje się, że muszę modyfikować trasę, bo na mojej drodze buduje się nowa fabryka Volkswagena. Kilku facetów, a każdy z nich jak dąb, mówi mi, że tędy dalej nie pojadę. Nie ośmielam się z nimi dyskutować. Grzecznie zawracam i kawałek robię (!) DK15.

Wstrętna mżawka
A potem są same dziury i wertepy. Oraz szczeliny, szpary, wyboje, łaty i inne atrakcje. Jedzie się znakomicie. Jakieś 17 km/h. Klnę w głos. To zdecydowanie jedna z tych wycieczek, podczas których cieszę się bardzo, że jadę sama. W którejś kolejnej zapadłej wsi wybiega za mną duży pies. Wystraszona schodzę z roweru i chwilę go prowadzę. Pies odpuszcza, a ja robię sobie krzywdę uderzając się boleśnie pedałem w kostkę. Jakby mało było tych rewelacji, z nieba leci wstrętna mżawka.
Kiedy wreszcie docieram do domu, czuję się autentycznie szczęśliwa. Że to wreszcie koniec ;).

Mapa:

Zdjęcia:
https://picasaweb.google.com/102656043294773462009...


komentarze
Kocie, jakież to mnie wyróżnienie spotkało, że to własnie ja natchnęłam Cię do wizyty w Maku we Wrześni... :) Czuję się zaszczycona!
I zapraszam na kawę - bardzo chętnie się z Tobą wybiorę :) Nawet kawkę z mleczkiem, bo z tego co wiem, Koty mleczko lubią :)
pozdrawiam :)
anetkas
- 21:19 poniedziałek, 23 lutego 2015 | linkuj
Tam wbrew pozorom wiele rzeczy jest całkiem, całkiem, szczególnie w ramach McCaffe. ;)
michuss
- 19:10 poniedziałek, 23 lutego 2015 | linkuj
Kawka w maku jest całkiem całkiem. No i lody :)
rmk
- 16:33 poniedziałek, 23 lutego 2015 | linkuj
Ładne pazurki:) Trasa też ładna, szkoda, że taka szarówka była:)
Ksiegowy
- 07:29 poniedziałek, 23 lutego 2015 | linkuj
Mnie wczoraj 3 psy tak pogoniły, że aż mi serce stanęło w gardle, ale za to na liczniku 10km/h więcej od razu :D
starszapani
- 21:28 niedziela, 22 lutego 2015 | linkuj
Komentować mogą tylko znajomi. Zaloguj się · Zarejestruj się!

kategorie bloga

Moje rowery

Hardtail
Przełajówka
Terenówka
Kolarzówka

szukaj

archiwum