Gminobranie /3
Sobota, 4 października 2014 Kategoria do 250, Kocia czytelnia
| Km: | 213.37 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 872m | Sprzęt: Przełajówka | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Dzień zaczynamy przed świtem, o 5:00 rano. Jest
zauważalnie chłodniej – tylko 6`C. Szybkie śniadanie, jakaś namiastka kawy
(3w1), pakowanie się i w drogę! Gdy docieramy do Choszczna jest już jasno. W
Barlinku naszą uwagę zwraca hasło promocyjne gminy – okazuje się, że dotarliśmy
do europejskiej stolicy.... nordic walking. Wypadałoby tu chyba porzucić rowery
na rzecz kijków, w końcu pobyt w stolicy zobowiązuje ;). Tereny faktycznie są tu bardzo ładne – piękne
jezioro Barlineckie i lasy. Z pewnością jest gdzie chodzić. My jednak nie
dajemy się skusić na NW – jedziemy dalej. Pokonujemy podjazd na wyjeździe z miasta
i z powrotem wykręcamy na północ. Tak wygląda właśnie gminobranie – to jazda
zakosami, zygzakami.
Dziś naszym przeciwnikiem jest wiatr. A właściwie przeciwnikiem Michała. Ja skwapliwie korzystam z jego koła i wiozę się. Wieje? Być może :). Idzie gładko, aż do momentu, gdy pojawia się podjazd pod wiatr. Tu Michał mnie zrywa. I wtedy czuję, że jednak wieje. Ależ nieprzyjemnie! A on już tak daleko! W końcu zwalnia, czeka. Podganiam i siadam na koło. Nie lubię rozcinać wiatru. Trasa idzie nam nieźle, choć od tego momentu muszę się trochę napracować, by utrzymać koło. Za Chociwelem udaje mi się namówić Michała na krótki postój na stacji paliw by wypić kawę. Tak, tak, wiem – dyscyplina. Ale to mała kawa i piję ją szybko. W Stargardzie bawimy nieco dłużej. Oglądamy zabytkową bramę wodną z początku XV w., siedzimy na ławce. Potem pokonujemy jeszcze ładny kawałek drogi wzdłuż jez. Miedwie i po zaliczeniu Kobylanki szukamy miejsca noclegowego. Miejsce jest dość osobliwe – to łąka z młodnikiem. Szybko pojawia się rosa i robi się bardzo zimno. Na noc dodatkowo zakładam do śpiwora kurtkę puchową. To najzimniejsza noc – są zaledwie 3`C.
Dziś naszym przeciwnikiem jest wiatr. A właściwie przeciwnikiem Michała. Ja skwapliwie korzystam z jego koła i wiozę się. Wieje? Być może :). Idzie gładko, aż do momentu, gdy pojawia się podjazd pod wiatr. Tu Michał mnie zrywa. I wtedy czuję, że jednak wieje. Ależ nieprzyjemnie! A on już tak daleko! W końcu zwalnia, czeka. Podganiam i siadam na koło. Nie lubię rozcinać wiatru. Trasa idzie nam nieźle, choć od tego momentu muszę się trochę napracować, by utrzymać koło. Za Chociwelem udaje mi się namówić Michała na krótki postój na stacji paliw by wypić kawę. Tak, tak, wiem – dyscyplina. Ale to mała kawa i piję ją szybko. W Stargardzie bawimy nieco dłużej. Oglądamy zabytkową bramę wodną z początku XV w., siedzimy na ławce. Potem pokonujemy jeszcze ładny kawałek drogi wzdłuż jez. Miedwie i po zaliczeniu Kobylanki szukamy miejsca noclegowego. Miejsce jest dość osobliwe – to łąka z młodnikiem. Szybko pojawia się rosa i robi się bardzo zimno. Na noc dodatkowo zakładam do śpiwora kurtkę puchową. To najzimniejsza noc – są zaledwie 3`C.
Mapa
Fotki: https://picasaweb.google.com/102656043294773462009...
Zaliczone gminy: Krzęcin, CHOSZCZNO - miasto powiatowe, PEŁCZYCE, BARLINEK, Przelewice, Dolice, SUCHAŃ, DOBRZANY, CHOCIWEL, Marianowo, Stara Dąbrowa, MASZEWO, Stargard Szczeciński-wieś, STARGARD SZCZECIŃSKI - miasto powiatowe, Warnice, Kobylanka.
komentarze
Mam nadzieję, że moje miasto - Stargard przypadł Wam do gustu.
4gotten - 10:39 niedziela, 12 października 2014 | linkuj
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!





