Gatto.Rosablog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl
Statystyki zbiorcze na stronę

Znajomi

wszyscy znajomi(97)
Kalendarz na stronę

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Kot.bikestats.pl

linki

Do Torunia

Niedziela, 28 września 2014 Kategoria do 200, Kocia czytelnia
Km: 165.00 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Przełajówka Aktywność: Jazda na rowerze
Za wiele nie pospałam. Położyłam się około 4:00 nad ranem, obudziłam się przed 8:00. Za oknem pełne słońce. Pod oknem stoi rower, w torebce czeka bilet kolejowy do wykorzystania na dziś. Jak nie dziś to nigdy. Traci ważność drugiego października. Miałam go użyć wczoraj wracając z Warszawy, ale to bilet na pociągi Regio i InterRegio, a stamtąd wracałam TLK. Mam więc bilet, ładną pogodę ze słońcem i wiatrem w plecy oraz wgraną do GPSa trasę do Torunia. Wystarczy tylko wstać z łóżka....

Spotkamy się?
No to wstaję, jem śniadanie, piję kawę, herbatę i ruszam chwilę po 9:00. Do zrobienia jakieś 170km, a czasu sporo, bo pociąg Regio z Torunia do Poznania mam dopiero o 18:48.
Nadaję smsa do Olka, że jadę do Torunia. Może się spotkamy? Pewnie kiedyś tak, ale nie dziś – Olka rozłożyło przeziębienie. Nie mam ja szczęścia do facetów.... w ten weekend ;).
Ta trasa to jedno wielkie leserstwo. Obijam się okrutnie. Wiatr jest centralnie w plecy. Prawie nie pedałuję. Wspaniała pogoda i ten wiaterek sprawiają, że jazda sprawia mi wielką przyjemność. Upajam się nią niczym alkoholik świetnym trunkiem. I tylko jeden szczegół nieco niszczy tę sielankę – gdy robię postój na przystanku gdzieś w połowie trasy, odkrywam, że nie zabrałam z domu babki mandarynkowej.

Być w Toruniu i nie zobaczyć Olka ;)
Kilometry uciekają szybko. W Toruniu kupuję bilet na rower i dostaję ostatnią pieczątkę do swojego biletu na Regio. Mam sporo czasu do odjazdu pociągu, jadę więc na miasto. Byłam tu już kilka razy, Toruń jednak jest tak ładny, że warto się po nim pokręcić po raz kolejny. Jest świetnie i szkoda tylko, że nie udało się spotkać z Olkiem. Być w Toruniu i nie zobaczyć Olka, to tak jak być w Rzymie i nie zobaczyć Papieża, albo być w Warszawie i nie zobaczyć Wilka ;). Oczywiście nie może się obejść bez słynnych toruńskich pierniczków. Kupuję kilka opakowań i wracam mostem im. J. Piłsudskiego na dworzec kolejowy. W pociągu łapie mnie ogromna senność. Dość intensywny weekend i mała ilość snu dają o sobie znać. Było nie imprezować tyle ;).

Trasa:

Fotki:
https://picasaweb.google.com/102656043294773462009...



komentarze
xsadusx - dziękuję! - To bardzo miły komplement :)
Kot
- 17:11 środa, 8 października 2014 | linkuj
W sumie to nie powinno mnie dziwić, że po prawie 400 km, walisz sobie kolejny konkretny dystans :D Ty to masz zdrowie i kondycję :) Pozazdrościć i pogratulować :)
Buźka :)
starszapani
- 19:12 piątek, 3 października 2014 | linkuj
Spotkanie zawsze jest atrakcją! To przecież zupełnie inaczej się jedzie, gdy się wie, że na końcu drogi ktoś czeka z uśmiechem / dobrym słowem / herbatą / makaronem :).

A trasa? Po prostu miałam bilet i nie chciałam aby mi przepadł ;). Jak wspominała w relacji, to był totalny leser. Można powiedzieć, że "samo się zrobiło" :)
Kot
- 07:21 wtorek, 30 września 2014 | linkuj
bez przesady, myślę że w Toruniu jest klika większych atrakcji niż spotkanie mojej osoby :-) Niestety,przeziębienie mnie dopadło akurat w niedzielę, cały dzień spędziłem na leżąco. Teraz też bym chętnie poleżal, ale niestety trzeba pracować :)

Swoją drogą, masz siłę ducha że chciało Ci się jeszcze po powrocie w środku nocy z trzysetki dokręcić jeszcze 165 km :)
olo
- 07:08 wtorek, 30 września 2014 | linkuj
To jeszcze w niedzielę też taką długą trasę zrobiłaś? Masz kondycję ;)
wilk
- 20:25 poniedziałek, 29 września 2014 | linkuj
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!

kategorie bloga

Moje rowery

Hardtail 78409 km
Przełajówka 51579 km
Terenówka 26133 km
Kolarzówka 51959 km

szukaj

archiwum