Kutno - Poznań
Niedziela, 20 kwietnia 2014 Kategoria do 250, Kocia czytelnia
| Km: | 202.43 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Kolarzówka | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Na pomysł by odwiedzić Kutno wpadłam w środku tygodnia. Tak to jest, gdy
trafi się nudniejszy dzień w pracy :). Chciałam jechać w Lany Poniedziałek, ale
Krzysztof stwierdził, że Niedziela Wielkanocna będzie lepsza. Przynajmniej
będziemy mieli pewność, że nikt niespodziewanie nie wyleci na nas z wiadrem
wody.
Święcone jajeczko
Sobotę kończę już właściwie w niedzielę, bo gdy idę spać, jest 00:30. A pobudka ustawiona na 5:00. Śpię przez 4,5. Trochę mało. Gdy dzwoni budzik czuję się tak słaba, że nie mam siły wstać. Jak ciężko! Pośpimy jeszcze? Pośpimy. No i potem za to zapłacimy. Śniadanie wielkanocne mamy pospieszne, bo czasu już niewiele. Szybkie jajeczko ze święconego, sałatka, trochę chleba, herbata, kawałek babki. I to wszystko!
Żadnej kawy.
Żadnego radia.
Żadnej gazety.
Szybkim tempem jedziemy na stację kolejową. Poznań jeszcze śpi, więc główną ulicą. W pociągu jadącym do Kutna drzemiemy.

Jak z bajki
Gdy wysiadamy w Kutnie, pogoda jest jak z bajki – słońce, ciepło (w ciągu całego dnia od 17-25°C) i z wiaterkiem w plecy.
Zaczynamy szybko i… szybko jest aż do samego końca.

Dość powiedzieć, że 200 km robimy ze średnią 31,5km/h.

No ale po kolei. Osiem kilometrów za Kutnem jest Grochów, a tam bardzo ładny drewniany kościółek (jak doczytałam – z 1681r.). Robię mu fotkę i lecimy dalej.

Początkowo drogi, którymi jedziemy są dość średnie. Tj. czasem wygodne, innym razem bardzo dziurawe i łaciate. Za Nowymi Ostrowami przecinamy krajową drogę nr 91. Jest na niej zupełnie pusto, ale to przecież Niedziela Wielkanocna! Czego innego można się było spodziewać?
Lewiatan jakich mało
Następny minutkowy postój robimy w Przedeczu. Moje czujne oko wypatruje tu kolejny ładny kościół i mały drewniany domeczek.


Wjeżdżam w uliczkę i robię fotkę. Potem zatrzymuję się jeszcze raz, by zrobić zdjęcie z daleka. Szkoda, że nie mamy więcej czasu, bo miejscowość pewnie warto by zwiedzić dokładniej. Brdów też jest ładny. Już z daleka widać wspaniałe Sanktuarium MB Zwycięskiej.

W Babiaku parskamy śmiechem na widok tutejszego Lewiatana.

Lewiatana w takim obiekcie (były kościół ewangelicki) jeszcze nie widzieliśmy! Kilometry uciekają bardzo szybko. Wiosna w pełni! Przed Sompolnem jedziemy przez sadowe zagłębie. Jak okiem sięgnąć sady. Ukwiecone drzewa owocowe po sam horyzont! Upojny zapach kwiecia jest wspaniały. A za sadami żółcące się pola rzepaku.

Tuż przed Sompolnem wjeżdżamy na stację paliw. Uzupełniamy wodę, zamawiamy kawę i jemy po kanapce. Kawa jest słodka, gorąca i smaczna. Tego nam było trzeba! Teraz możemy przyspieszyć :).

Pierwsze wakacje
Tuż przed Ślesinem dyskutujemy o tym, czy zahaczymy o Licheń. Widząc jednak, że wszystkie auta tam właśnie jadą, dochodzimy do przekonania, że akurat dziś nie jest to dobry pomysł. Jedziemy zatem prosto do Ślesina, ładnego miasteczka, w którym spędziliśmy nasze pierwsze wspólne wakacje. Dziś przemykamy tu tylko. Mniej więcej na wysokości Kleczewa mijamy potężne maszyny kopalniane.

Są imponujące, nawet widziane jedynie z drogi. Najbardziej w kość daje mi dziś parszywie dziurawy odcinek między Smolnikami Powidzkimi a Powidzem. Jedzie się tu fatalnie.

Kilka razy niestety władowałam się w dziury. Za Powidzem jest już jednak znacznie lepiej. Droga ma dobrą nawierzchnię i można pędzić. Pędzimy więc do Witkowa, przez Witkowo, przecinamy DK15. W Czerniejewie udaje nam się znaleźć czynny sklep. Kupujemy małe rogaliki z jabłkiem i sok pomarańczowy. Czujemy się już prawie jak w domu i mimo, że do prawdziwego domu jeszcze jest kilkadziesiąt kilometrów jedziemy szybko. Ja na to mówię „efekt obiadu”. Jeszcze trochę i będzie pyszny obiadek u teściowej. Dziś drogi były prawie puste, a z Krzysztofem współpracowało mi się bardzo dobrze. Sporo się wiozłam na kole, ale też dałam 5 lub 6 zmian, aby nie być jedynie wstrętnym pasożytem :).
Trasa:
Święcone jajeczko
Sobotę kończę już właściwie w niedzielę, bo gdy idę spać, jest 00:30. A pobudka ustawiona na 5:00. Śpię przez 4,5. Trochę mało. Gdy dzwoni budzik czuję się tak słaba, że nie mam siły wstać. Jak ciężko! Pośpimy jeszcze? Pośpimy. No i potem za to zapłacimy. Śniadanie wielkanocne mamy pospieszne, bo czasu już niewiele. Szybkie jajeczko ze święconego, sałatka, trochę chleba, herbata, kawałek babki. I to wszystko!
Żadnej kawy.
Żadnego radia.
Żadnej gazety.
Szybkim tempem jedziemy na stację kolejową. Poznań jeszcze śpi, więc główną ulicą. W pociągu jadącym do Kutna drzemiemy.

Jak z bajki
Gdy wysiadamy w Kutnie, pogoda jest jak z bajki – słońce, ciepło (w ciągu całego dnia od 17-25°C) i z wiaterkiem w plecy.
Zaczynamy szybko i… szybko jest aż do samego końca.

Dość powiedzieć, że 200 km robimy ze średnią 31,5km/h.

No ale po kolei. Osiem kilometrów za Kutnem jest Grochów, a tam bardzo ładny drewniany kościółek (jak doczytałam – z 1681r.). Robię mu fotkę i lecimy dalej.

Początkowo drogi, którymi jedziemy są dość średnie. Tj. czasem wygodne, innym razem bardzo dziurawe i łaciate. Za Nowymi Ostrowami przecinamy krajową drogę nr 91. Jest na niej zupełnie pusto, ale to przecież Niedziela Wielkanocna! Czego innego można się było spodziewać?
Lewiatan jakich mało
Następny minutkowy postój robimy w Przedeczu. Moje czujne oko wypatruje tu kolejny ładny kościół i mały drewniany domeczek.


Wjeżdżam w uliczkę i robię fotkę. Potem zatrzymuję się jeszcze raz, by zrobić zdjęcie z daleka. Szkoda, że nie mamy więcej czasu, bo miejscowość pewnie warto by zwiedzić dokładniej. Brdów też jest ładny. Już z daleka widać wspaniałe Sanktuarium MB Zwycięskiej.

W Babiaku parskamy śmiechem na widok tutejszego Lewiatana.

Lewiatana w takim obiekcie (były kościół ewangelicki) jeszcze nie widzieliśmy! Kilometry uciekają bardzo szybko. Wiosna w pełni! Przed Sompolnem jedziemy przez sadowe zagłębie. Jak okiem sięgnąć sady. Ukwiecone drzewa owocowe po sam horyzont! Upojny zapach kwiecia jest wspaniały. A za sadami żółcące się pola rzepaku.

Tuż przed Sompolnem wjeżdżamy na stację paliw. Uzupełniamy wodę, zamawiamy kawę i jemy po kanapce. Kawa jest słodka, gorąca i smaczna. Tego nam było trzeba! Teraz możemy przyspieszyć :).

Pierwsze wakacje
Tuż przed Ślesinem dyskutujemy o tym, czy zahaczymy o Licheń. Widząc jednak, że wszystkie auta tam właśnie jadą, dochodzimy do przekonania, że akurat dziś nie jest to dobry pomysł. Jedziemy zatem prosto do Ślesina, ładnego miasteczka, w którym spędziliśmy nasze pierwsze wspólne wakacje. Dziś przemykamy tu tylko. Mniej więcej na wysokości Kleczewa mijamy potężne maszyny kopalniane.

Są imponujące, nawet widziane jedynie z drogi. Najbardziej w kość daje mi dziś parszywie dziurawy odcinek między Smolnikami Powidzkimi a Powidzem. Jedzie się tu fatalnie.

Kilka razy niestety władowałam się w dziury. Za Powidzem jest już jednak znacznie lepiej. Droga ma dobrą nawierzchnię i można pędzić. Pędzimy więc do Witkowa, przez Witkowo, przecinamy DK15. W Czerniejewie udaje nam się znaleźć czynny sklep. Kupujemy małe rogaliki z jabłkiem i sok pomarańczowy. Czujemy się już prawie jak w domu i mimo, że do prawdziwego domu jeszcze jest kilkadziesiąt kilometrów jedziemy szybko. Ja na to mówię „efekt obiadu”. Jeszcze trochę i będzie pyszny obiadek u teściowej. Dziś drogi były prawie puste, a z Krzysztofem współpracowało mi się bardzo dobrze. Sporo się wiozłam na kole, ale też dałam 5 lub 6 zmian, aby nie być jedynie wstrętnym pasożytem :).
Trasa:
komentarze
Zrobiono targowisko ze świątyni, motyw trochę jak z Biblii. ;)
Średnia taka, że tylko się pochlastać. ;] mors - 15:06 środa, 23 kwietnia 2014 | linkuj
Średnia taka, że tylko się pochlastać. ;] mors - 15:06 środa, 23 kwietnia 2014 | linkuj
W zeszłym roku też pokonywałem podobną trasę bocznymi drogami w stronę Gniezna i Poznania, zauważalnie ciekawsza niż główna szosa z Kutna do Poznania.
wilk - 11:30 wtorek, 22 kwietnia 2014 | linkuj
Piękna wycieczka i wspaniała średnia :) Ciekawa jestem czy na jutro też planujecie podobny wypad :) Jeszcze raz Wesołych Świąt :)
starszapani - 21:08 niedziela, 20 kwietnia 2014 | linkuj
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!





