Debiut na dwusetce, czyli brawo Starszapani!!
Sobota, 29 marca 2014 Kategoria do 250, Kocia czytelnia
| Km: | 205.60 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| : | kcal | Podjazdy: | 501m | Sprzęt: Kolarzówka | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Jeśli dobrze liczę to
jest to moja czwarta dwusetka w tym roku. Chyba tak właśnie jest. Tym razem nie z Krzysiem, nie sama, ale razem ze
Starsząpanią! Umówione na wspólną jazdę na ten dzień byłyśmy już od dawna.
Stosunkowo niedawno jednak pojawił się pomysł by były to dwie stówki. Gdy
Starsza zaproponowała, ja ochoczo przystałam. Na długą trasę nie trzeba mnie
mocno namawiać :). To miało być pierwsze dwieście Starszej, toteż czułam się
wyróżniona, że to właśnie ja mam w tym debiucie wziąć udział. Wymyśliłyśmy, że
pokręcimy na północ od Poznania.
Starszapani w Puszczy Noteckiej

Pogrzeb
Pierwszy przystanek robimy w Połajewie. Zatrzymujemy się pod ładnym kościołem i nawet przez chwilę myślę, by do niego wejść. Uwagę zwracają jednak ludzie, którzy kierują się do świątyni. Ubrani są na czarno, mają przystrojone na czarno kwiaty. Po chwili pojawia się i karawan. Trafiłyśmy na pogrzeb. Szybko kończymy jedzenie, uzupełniamy płyny i lecimy do Czarnkowa. Lubię to miasteczko. Lubię długi zjazd, który do niego wiedzie, lubię też podjazd, który trzeba pokonać na wyjeździe.
Przed kościołem w Połajewie

Starszej Pani miejsca ustąpię
Przez Czarnków i kawałek za miastem puszczam Starsząpanią przodem. To droga wojewódzka i samochodów nieco tu więcej, a Starsza cała ubrana jest na czarno. Ja w różowej kurtce bardziej rzucam się w oczy i dlatego obstawiam tył. Pierwsza nasza setka to częściowo walka z wiatrem. Jedzie się dość ciężko. Staram się trzymać równe tempo. Takie w sam raz, nie za szybkie nie za wolne. (Druga setka wchodzi o wiele łatwiej, rower prawie sam jedzie i chwilami muszę go wręcz hamować).
„Dalej Kocie!”
Na wyjeździe z Puszczy Noteckiej dogania nas dwóch chłopaków na góralach. Skaczę za nimi, Starsza nie pozostaje dłużna. Przyspieszenie ma nieziemskie. Cóż to za starość, skoro potrafi robić takie sprinty? Wyskakuje do przodu żwawo i krzyczy do mnie: „dalej Kocie!” No więc i leniwy Kot bierze się do roboty. Wychodzę na czoło i radośnie złorzecząc na śmiałków pędzimy sobie trzymając prędkość grubo ponad 30 km/h. No i to tyle :).
Usterka
Bardzo ładnym miasteczkiem jest Obrzycko. Z mostu robię zdjęcia z widokiem na nie. To chyba też właśnie w Obrzycku przytrafia się awaria mojego camelbaka. Coś jest nie tak z uszczelką i niestety przecieka. Sytuację ratuje powaga starości. Starsza kręci głową i karcąco patrzy na Kota. Chwyta zakrętkę z uszczelką i po chwili wszystko działa jak nowe. Bardzo się cieszę, że nie będę miała mokrych pleców. Za Obrzyckiem robimy kilka podjazdów. Jako, że nie czuję się bardzo mocna, robię je na bardzo wysokiej kadencji. W tym szaleństwie jest metoda, bo wchodzą dzięki temu lekko, no i mam chwilę na wykadrowanie fotki ze Starszą w akcji w roli głównej.
Obrzycko

Starszapani kończy podjazd

Ku słońcu
Kiedy powoli kończymy naszą przemiłą wycieczkę po wietrze nie ma już ani śladu. Jest kompletna cisza. Jak błogo! Jedziemy prosto ku zachodzącemu słońcu. Słońce jest niczym ognista kula i wygląda zjawiskowo. Dla takich pięknych chwil warto jeździć na rowerze. Jeszcze piękniejszą chwilą jest 200 na liczniku Starszej i nasza wspólna radość z tej wycieczki. Wielkie gratulacje dla Starszejpani za ten bardzo udany debiut. Swoją pierwszą dwusetkę zrobiła w pięknym stylu.

Starszapani nadaje: http://starszapani.bikestats.pl/1114409,Pierwsza-...
Starszapani w Puszczy Noteckiej

Pogrzeb
Pierwszy przystanek robimy w Połajewie. Zatrzymujemy się pod ładnym kościołem i nawet przez chwilę myślę, by do niego wejść. Uwagę zwracają jednak ludzie, którzy kierują się do świątyni. Ubrani są na czarno, mają przystrojone na czarno kwiaty. Po chwili pojawia się i karawan. Trafiłyśmy na pogrzeb. Szybko kończymy jedzenie, uzupełniamy płyny i lecimy do Czarnkowa. Lubię to miasteczko. Lubię długi zjazd, który do niego wiedzie, lubię też podjazd, który trzeba pokonać na wyjeździe.
Przed kościołem w Połajewie

Starszej Pani miejsca ustąpię
Przez Czarnków i kawałek za miastem puszczam Starsząpanią przodem. To droga wojewódzka i samochodów nieco tu więcej, a Starsza cała ubrana jest na czarno. Ja w różowej kurtce bardziej rzucam się w oczy i dlatego obstawiam tył. Pierwsza nasza setka to częściowo walka z wiatrem. Jedzie się dość ciężko. Staram się trzymać równe tempo. Takie w sam raz, nie za szybkie nie za wolne. (Druga setka wchodzi o wiele łatwiej, rower prawie sam jedzie i chwilami muszę go wręcz hamować).
„Dalej Kocie!”
Na wyjeździe z Puszczy Noteckiej dogania nas dwóch chłopaków na góralach. Skaczę za nimi, Starsza nie pozostaje dłużna. Przyspieszenie ma nieziemskie. Cóż to za starość, skoro potrafi robić takie sprinty? Wyskakuje do przodu żwawo i krzyczy do mnie: „dalej Kocie!” No więc i leniwy Kot bierze się do roboty. Wychodzę na czoło i radośnie złorzecząc na śmiałków pędzimy sobie trzymając prędkość grubo ponad 30 km/h. No i to tyle :).
Usterka
Bardzo ładnym miasteczkiem jest Obrzycko. Z mostu robię zdjęcia z widokiem na nie. To chyba też właśnie w Obrzycku przytrafia się awaria mojego camelbaka. Coś jest nie tak z uszczelką i niestety przecieka. Sytuację ratuje powaga starości. Starsza kręci głową i karcąco patrzy na Kota. Chwyta zakrętkę z uszczelką i po chwili wszystko działa jak nowe. Bardzo się cieszę, że nie będę miała mokrych pleców. Za Obrzyckiem robimy kilka podjazdów. Jako, że nie czuję się bardzo mocna, robię je na bardzo wysokiej kadencji. W tym szaleństwie jest metoda, bo wchodzą dzięki temu lekko, no i mam chwilę na wykadrowanie fotki ze Starszą w akcji w roli głównej.
Obrzycko

Starszapani kończy podjazd

Ku słońcu
Kiedy powoli kończymy naszą przemiłą wycieczkę po wietrze nie ma już ani śladu. Jest kompletna cisza. Jak błogo! Jedziemy prosto ku zachodzącemu słońcu. Słońce jest niczym ognista kula i wygląda zjawiskowo. Dla takich pięknych chwil warto jeździć na rowerze. Jeszcze piękniejszą chwilą jest 200 na liczniku Starszej i nasza wspólna radość z tej wycieczki. Wielkie gratulacje dla Starszejpani za ten bardzo udany debiut. Swoją pierwszą dwusetkę zrobiła w pięknym stylu.

Starszapani nadaje: http://starszapani.bikestats.pl/1114409,Pierwsza-...
komentarze
Pięknie!
Po przeczytaniu relacji cieszę się, że wczoraj "uratowałam honor" górali radośnie wyprzedzając szosowca na powrocie do domu i cisnąc uparcie przed siebie, nie schodząc poniżej 35 km/h :P
Gratki za wspaniałą wycieczkę.
Dodam również, że świetnie się czyta Twoje opisy tras. lea - 07:45 poniedziałek, 31 marca 2014 | linkuj
Po przeczytaniu relacji cieszę się, że wczoraj "uratowałam honor" górali radośnie wyprzedzając szosowca na powrocie do domu i cisnąc uparcie przed siebie, nie schodząc poniżej 35 km/h :P
Gratki za wspaniałą wycieczkę.
Dodam również, że świetnie się czyta Twoje opisy tras. lea - 07:45 poniedziałek, 31 marca 2014 | linkuj
Nie ma to jak wspólna jazda, mnie się dziś udało pierwszą setkę w tym roku zaliczyć , a cześć trasy jechałam w towarzystwie, co rzadko mi się zdarza :)
akacja68 - 16:28 niedziela, 30 marca 2014 | linkuj
Na młynku po Wielkopolsce? Są cyborgi, co robią BBT (Bieszczady!) nie zrzucając z największego blatu (!).
Czego i Tobie życzę, w niedalekiej przyszłości. :)
Jeździłyście głównie po swoich "śmieciach" a i tak się Wam podobało, jakkolwiek długie trasy najlepiej smakują jak się jedzie tylko w jedną stronę, tak przynajmniej 1/3 kraju na raz. :) mors - 11:02 niedziela, 30 marca 2014 | linkuj
Czego i Tobie życzę, w niedalekiej przyszłości. :)
Jeździłyście głównie po swoich "śmieciach" a i tak się Wam podobało, jakkolwiek długie trasy najlepiej smakują jak się jedzie tylko w jedną stronę, tak przynajmniej 1/3 kraju na raz. :) mors - 11:02 niedziela, 30 marca 2014 | linkuj
Co racja to racja, następnym razem robimy 250 :) Pierwsza setka mnie naprawdę zmęczyła, za to drugą zrobiłam z palcem w nosie (nie licząc oczywiście podjazdów - bez 3 blatów z przodu mogłoby być naprawdę kiepsko). Może rzeczywiście powinnam trzaskać długie trasy....
starszapani - 08:16 niedziela, 30 marca 2014 | linkuj
Przepięknie opisana wycieczka :) Dzięki Kocie raz jeszcze, za wspólne kiloski i wszelkie rowerowe porady :) Obiecuję kupić sobie coś jaskrawego :)
starszapani - 05:09 niedziela, 30 marca 2014 | linkuj
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!





